poniedziałek, 23 lutego 2015

Epilog części 1.

***Oczami Abigail***
Minęły jakieś już dwa tygodnie odkąd wróciłyśmy z mojego rodzinnego miasteczka. Szczerze byłam zaskoczona jak dowiedziałam się o ślubie mojego brata, ale no nic nie mogłam na to poradzić. To chyba normalne w jego wieku. Ashley zrobiła na mnie duże wrażenie, tak samo na dziewczynach. Teraz siedzę w domu sama, bo Amy jeszcze nie wróciła z pracy, a Susan siedziała w pokoju. Nie miałam ochoty na nic, gdyż dziś miałyśmy dzień wolny od edukacji w szkle, bo jutro mamy test. I uczyłam się cały ranek, aż do teraz do 15. Oglądałam serial, który był jak zawsze o miłości idealnej. 
-Badziewie, a nie rzeczywistość - Powiedziałam sama do siebie. Wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni wycisnąć sok z pomarańczy. Dobrze, że kupiłyśmy sobie wyciskarkę do owoców, bo ręcznie nie miałabym ochoty tego robić. Kiedy byłam w połowie zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniało imię "Zayn". Nie pewnie odebrałam.
-Halo?
-Możemy się spotkać? Chciałbym porozmawiać-Usłyszałam jego poważny ton głosu. 
-Emm.... nie wiem -Zawahałam się, gdyż obawiam się tego spotkania. Po tym wszystkim co się między nami wydarzyło to bałam się z nim spotkać. I jeszcze stchórzyłam i nie zadzwoniłam wtedy do niego co musiałam. 
-Abigail, będę po Ciebie za 30 minut - I tyle po naszej rozmowie. Zrezygnowana postanowiłam iść się przebrać. Jest zima więc ubrałam sweter w kolorze beżu oraz ciemne rurki. A do tego botki za kostkę. Włosy związałam w koka i zrobiłam lekki makijaż. Weszłam jeszcze do pokoju przyjaciółki by powiedzieć o moim nagłym wyjściu, gdyż dochodzi 15, a mamy wtorek. Najwyżej zrobię sobie jutro wolne. Przecież to nic strasznego. 
-Ruda, ja wychodzę - Dziewczyna leżała na łóżku i trzymała ramkę ze zdjęciem swoim i Liam'a. Jeszcze się nie pogodzili przez to, że Susa zapomniała o ich miesięcznicy. Ale ja wiem, ze za niedługo im przejdzie i będzie jak dawniej między nimi czyli super! 
-A nie uczysz się ?- Zdziwiona zerknęła na mnie. 
-Przez ostatnie miesiące uczyła się do tych testów i dziś przecież miałyśmy dzień wolny od szkoły, żeby się uczyć. Trochę wyluzowania mi się przyda przed tymi testami - Odpowiedziałam całkiem poważnie. 
-Dobra, nie wracaj za późno czy coś i weź odbieraj telefon ! -Krzyknęła kiedy już wyszłam z jej pokoju. Teraz mi będą truć o tym telefonie, bo jak raz nie odbierałam to od razu mam przesrane u nich. No, ale co się dziwić. Gdyby nie odbierały ode mnie to też bym się wkurzyła na nie i to bardzo i przy okazji umarłabym ze strachu, że mogło im się coś stać.  Na dole narzuciłam na siebie puchową kurtkę ze względu na porę zimową. Szyję owinęłam czarnym kominem, a na ręce dałam wełniane rękawiczki. Jak usłyszałam puszczoną mi strzałkę w telefonie to wyszłam na zewnątrz. Nie czekałam na windę tylko zeszłam pomału po schodach. Na zewnątrz już widziałam ciemny samochód z czarnymi szybami z tyłu. Podeszłam bliżej, a on wyszedł otwierając mi drzwi. Bez słowa zajęłam miejsce pasażera i czekałam na Zayn'a. 
-Wolisz obiad czy deser? - Spytał znienacka zapalając silnik samochodu. 
-Raczej jakąś kawę - Tak na prawdę już jadłam obiad, a ze względu na moje odchudzanie nie chcę jeść nic słodkiego. 
-Wy kobiety, ale dobra to jedziemy na świeżo parzoną kawę - Ruszyliśmy, a ja zapięłam pasy, bo dobrze wiem jak ten otóż człowiek potrafi jechać po takich drogach. Nie, żeby mi się nie podobało czy coś, ale boje się czasem. 
*
-Czemu wyciągasz mnie na kawę kiedy ja mam może naukę? -Spytałam jak już byliśmy w barze. Po drodze Malik musiał podjechać do swojego klubu po jakieś papiery. 
-Widzę, że zaczynasz droczyć się ze mną - Zaśmiał się, a do nas podeszła kelnerka z kartą w ręku. Wybrałam białą kawę, a Mulat zwykłą czarną. - Wyciągnąłem cię tutaj, ponieważ nie mieliśmy okazji porozmawiać o tym co Ci powiedziałem jak byłaś u rodziny - No to teraz mnie ma. Tego się chyba najbardziej obawiałam. Zaczęłam bawić się swoimi teraz bardzo ciekawymi palcami.- Abi..
-Słucham cię, ale sądzę, że to nie potrzebny temat by go rozwijać - Powiedziałam to co sądzę. 
-A ja uważam inaczej więc teraz chcę Ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w słuch - Posłałam mu uśmiech i spuściłam wzrok, bo za bardzo się bałam. Szczególnie tego, że się zarumienię i wszystko się popsuje. 
- Nie możesz się mnie bać - Pierwsze słowa i mój wzrok powędrował na ten siedzący przede mną.- Jesteśmy kimś bliskim dla siebie, a ty nie możesz się krępować dzwonić i o coś zapytać. 
-To nie tak Zayn ja..
-Daj mi skończyć - Przerwał i dalej kontynuował swoje.- Nasze relacje są dziwne, ale nie możesz się bać do mnie zadzwonić, albo odezwać. Zawsze dla Ciebie mam czas pamiętaj - Teraz powinnam coś powiedzieć. Widziałam po jego twarzy, że ciężko mu idą takie przemowy. Uszanowałam tą wypowiedź i odezwałam się. 
-Przepraszam. Jestem głupia, ale i nieśmiała. I nic na to nie poradzę, że czasem boje się nawet własnego cienia. Zayn, kiedy następnym razem będę musiała to nie zawaham się ani chwili i zadzwonię dobrze? 
-Nie kiedy będziesz musiała, mam nadzieję, że tak od nudy do mnie zadzwonisz.
-Tu mnie zaskoczyłeś. Myślałam, że taki mężczyzna jak ty to woli się spotykać z ludźmi, a nie rozmawiać. I jeszcze ze mną, przecież masz pewnie dużo lepsze zajęcia niż teraz siedzeniu tu ze mną - Powiedziałam szczerze, bo w końcu mam się już nie obawiać rozmowy z nim, tak? Właśnie zmierzam chyba w dobrym kierunku. 
-Nigdy tak nie mów okej? - Pokiwałam głową i zabrałam się za końcówkę swojego ciepłego napoju. Resztę czasu mile spędziliśmy we dwójkę siedząc i się śmiejąc z różnych historii. Rozmawialiśmy o świętach, o tym że Zayn nie jest katolikiem, o moich rodzicach i o ślubie, który będzie za jakiś czas. Mieliśmy wspólny język i tak było dobrze. W końcu musieliśmy się zwijać, bo Malik musi coś jeszcze załatwić. On zapłacił kiedy to ja chciałam zapłacić za siebie, ale nie pozwolił. Wolałam się nie kłócić więc przystałam na tą propozycję. Dochodziła 17 i musiałam też jeszcze raz poczytać kilka tematów na jutro. Więc chłopak postanowił oczywiście mnie odwieźć. Nie miał innego wyjścia, bo nie miałabym jak dotrzeć po ciemku do domu no chyba, że taksówką. Jechaliśmy słuchając muzyki, którą wybrał on. Podjechaliśmy pod dobrze mi znany blok. Odpięłam pasy i poczekał, aż otworzy mi drzwi. Zrobił to po chwili. Wysiadłam z jego pomocą i stanęłam na przeciwko. Zayn oparł się o drzwi pojazdu i na mnie patrzył.
-Chcesz wejść czy coś? - Spytałam nie wiedząc o co mu chodzi.
-Nie, muszę coś ważnego załatwić - Odpowiedział. 
-To do zobaczenia - Miałam już się odwrócić, ale złapał mnie za ramiona i przybliżył do siebie.
-Teraz przynajmniej jesteś trzeźwa - Powiedział uśmiechając się łobuzersko i wpił się w moje usta. Zszokowana odwzajemniłam gest i tak chwilę się całowaliśmy. Było mi tak cholernie dobrze. Marzyłam chyba o tym dniu od poznania go. Chociaż pamiętam jak byłam pijana i się całowaliśmy, ale to nie to samo co teraz się dzieje. Przez cały czas miałam zamknięte oczy. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam jak on lustruje mnie wzrokiem.- Teraz mogę już jechać - Powiedział puszczając mnie i odchodząc do drzwi. - Do zobaczenia Abigail - Rzekł ostatni raz wsiadając do wozu. Odwróciłam się i weszłam do klatki. Otworzyłam i zamknęłam za sobą drzwi. Jak tylko się zatrzasnęły obejrzałam się i zobaczyłam, że dopiero odjeżdża. Pisnęłam głośno i pobiegłam do mieszkania pochwalić się dziewczyną. Miałam windę już na parterze więc wcisnęłam cyfrę 3 i oparłam się o ściankę w środku. Zamknęłam oczy i głośno wydychałam powietrze. Strasznie się tym pod jarałam. Nie jesteśmy parą, ale czuję, że jest on dla mnie bardzo ważny. A pamiętam pierwsze spotkanie, które miało miejsce na wyścigu. Niby nie zwróciliśmy na siebie uwagi, a jednak potem coś chciało nas spotkać ze sobą. Jestem w stanie zapomnieć o wszystkich nie miłych rzeczach z jego strony. Co się ze mną dzieje? Mam nadzieję, że dziewczyny lubią go, bo inaczej to nie byłoby za ciekawe. 
Boże to było coś niesamowitego! Jego usta na prawdę są takie cudowne! No Abi, chyba się zakochałaś po raz drugi.. 


***Oczami Zayn'a***
Musiałem z nią o tym porozmawiać. Nie dawało mi to spokoju. Ta dziewczyna jest dla w jakimś sensie ważna. Mój przyjaciel przypominał mi o tym jebanym planie zemsty, ale po rozmowie w kawiarni pocałowałem ją. Nie wiem co mnie naszło, ale zrobiłem to. To był znak, że ten plan już nie ma przyszłości, gdyż Abigail zrobiła się dla mnie bliska. Odjechałem jak tylko weszła do środka. Jechałem i wykręciłem numer do Perrie. 
-Cześć kochanie. Stęskniłeś się? - Usłyszałem ten cienki głosik po drugiej stornie. 
-Nie za bardzo, ale wpadnij do mnie musimy porozmawiać - Musze to zrobić, bo nie chce kolejnej osoby w moim życiu okłamywać. W pewnym sensie kończę z jakąś tam przeszłością, ale nigdy nie skończę z nielegalnym życiem, które tak bardzo kocham. Nie stanę się jakąś pizdą i pantoflem przy okazji. Takie życie raczej nie jest dla mnie. Szybko podjechałem pod swój dom. Otworzyłem pilotem bramę i wjechałem do garażu. Ustawiłem samochód na miejsce i poszedłem do środka. Drzwi miałem otwarte, bo jeden z moich pracowników był dziś do późna pracując tu przy papierach. Akurat zdążyłem pozapalać światła w pokojach i napić się szklanki soku kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem i wpuściłem blondynę do środka. Usadowiła się na kanapie i patrzyła na mnie.
-Więc co jest takie ważne, że musiałam skończyć chwilowo pracę dla Ciebie? - To mnie w niej denerwowało. Ta praca jako pani do towarzystwa. Do tej pory to znosiłem, ale w moim życiu zaszły diametralne zmiany. Więc to też musi się zmienić. 
-Perrie, nie będę dalej znosił tego jak zarabiasz oraz kim jesteś. Nie możemy się już nigdy spotykać. Chcę zamknąć twój rozdział w  moim życiu i otworzyć nowy. 
-Co?! Jaki rozdział? Co ty kurwa książkę piszesz?! - I na dodatek głupia. Na co ja natrafiam? 
-Po prostu nie chcę już cię bzykać, znudziłaś mi się i nie mam ochoty na Ciebie patrzeć - Teraz powinna zrozumieć. 
-Poznałeś inną?! - Milczałem. - Odpowiedz do chuja! Kim ona jest? Wyrwę jej wszystkie włosy z głowy! 
-Na pewno jej nie ruszysz! Nigdy więcej tu nie przyjdziesz, bo inaczej ja będę musiał rozwalić Ciebie. Zrozumiałaś?! - Pokiwała niepewnie głową. -To teraz wypierdalaj z mojego domu! Nawet nie pamiętaj mojego imienia. Zapomnij o adresie i telefonie. Nigdy dla Ciebie nie istniałem - Tym zakończyłem rozmowę, bo wściekła Edwards wyszła z mojego domu. Musiałem odreagować to wszystko więc udałem się na piętro do pokoju "siłowni". Tam ściągnąłem koszulkę, włączyłem na ful radio i założyłem rękawice bokserskie. Podszedłem do worka treningowego wiszącego na środku
pokoju. Zacząłem walić z całych sił w worek treningowy wiszący przede mną. Cały dzień właśnie tak zazwyczaj odreagowywałem. Miałem tyle adrenaliny w sobie, że musiałem się jakoś tego pozbyć. Jak nie worek to ciężarki, albo boks z jakimś z pracowników. W głowie miałem tylko myśli o dziewczynie, a mianowicie brunetce, która opętała moją głowę. Czemu kobiety są jak narkotyki? Boksowałem i wpadłem w jakiś trans. Dopiero dźwięk mojego telefonu mnie z tego wybudził.
-Scot? - Spytałem wyłączając muzykę i idąc do wyjścia z pomieszczenia.
-Mam zimne piwo i trawkę, co ty na to? - Nie widzieliśmy się długo wiec to dobry pomysł.
-Czekam na Ciebie w domu - Odpowiedziałem gasząc światło i idąc do sypialni. Musiałem się przebrać w jakieś dresy i koszulkę, która nie była przepocona. Popsikałem się perfumami i zszedłem na dół. Wziąłem jakiejś chipsy z kuchni i szklanki. Włączyłem telewizor i po chwili usłyszałem jak drzwi się otwierają. Spojrzałem tam i zobaczyłem przyjaciela. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy pić piwo rozmawiając.
-Czyli ty i Abigail, to coś poważnego? - Spytała, a ja się zaśmiałem.
-Nie widzę siebie w takim związku, ale ona jest dla mnie wyjątkowa - Odpowiedziałem.
-To w takim razie zapalny jointa - Wyciągnął dwa skręty, które odpaliliśmy równocześnie. Zaciągnąłem się trzy razy i już czułem się wyluzowany. Wpadłem w wyśmienity humor tak samo jak mój znajomy. Teraz wypytywał mnie o brunetkę, a ja be żadnego pohamowania odpowiadałem. Teraz to zauważyłem, coś ze mną jest nie tak.. 
Malik uzależniłeś się od niej. Przyznaj to. To nie robi z Ciebie słabego, po prostu to uczucie jest silniejsze niż ty sam... 




***Oczami Susan***
-Susan Brown-kiedy usłyszałam swoje nazwisko, trzęsącymi rękami sięgnęłam do miseczki, żeby wylosować w jakiej ławce będę siedzieć. Odwinęłam karteczkę z numerem 17, weszłam na salę i usiadłam w odpowiedniej ławce. Odczekałam, gdy wszyscy weszli. Przetarłam spocone ręce w spodnie i czekałam, aż pan od fizyki rozda testy do humana.
-Długopisy w dłoń, czytajcie uważnie i do roboty macie półtorej godziny. Powodzenia!-powiedziała pani Gring i wszyscy zaczęli pisać.Kiedy ujrzałam pierwsze pytanie, od razu się załamałam i położyłam głowę. Ten test to będzie jedna wielka masakra...

Zostało tylko 20, a ja byłam dopiero w połowie zadań. Rozejrzałam się w dokoła i zobaczyłam, że jest nas tylko 5 osób. Abi już dawno wyszła, na pewno dobrze się przygotowa i była skupiona. Nie to co ja. Cały czas myślę co dziś powiem Liam`owi, gdyż idę go przepraszać.
-Zostało wam 5 minut. Susan i David pośpieszcie się!-usłyszałam fizyka i patrzeć na swój test, w którym zostało 10 pytań. Zaczęłam strzelać tu A tam C, no i jeszcze B bo mało razy go zaznaczyłam. Dave, który siedział przede mną obrócił się do mnie i kiwną głową na znak, że wychodzimy. Podnieśliśmy równo ręce i po chwili podeszła do nas pani od wf i zabrała testy. Wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia.
-Jak Ci poszło-usłyszałam głos mojego przyjaciela, który po raz pierwszy od paru tygodni się do mnie odezwał.
-Źle-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami-A tobie?
-Całkiem, całkiem-uśmiechnął się.
Weszłam do szatni dziewczyn i od razu podbiegłą do mnie Abigail.
-Ten test to była jakaś masakra-powiedziałam bez żadnych emocji.
-No trudny był. Idziemy na kawę?-spytała mnie przyjaciółka.
-Nie. Idę do Liam`a. Trzymaj kciuki-powiedziałam, a ta wtuliła się we mnie.
-Trzymam, trzymam. Dasz radę!-odwróciła mnie i po chwili dała mi kopniaka w dupę-To na szczęście i nie denerwuj się tak-odpowiedziała, a ja lekko się uśmiechnęłam. Ubrałam kurtkę, a torebkę zarzuciłam na ramię. Pomachałam jeszcze Abi i wyszłam kierując się do mieszkania mojego chłopaka...
Byłam już pod drzwiami, cały czas wycierałam ręce w chusteczki, denerwowałam się strasznie. Susan no przestań. Zapukaj w końcu. Przyłożyłam piąstkę do dębowych drzwi, ale jeszcze bardziej się zestresowałam i ją zabrałam. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Dasz radę. Ponownie przyłożyłam rękę do drzwi i zapukałam. Nie wierzyłam, że to zrobiłam i spuściłam głowę. Po chwili czekania, drzwi otworzyły się, a ja ujrzałam jego, który otworzył mi drzwi bez koszulki. No dzięki. Teraz to już w ogóle nie wiem co mam mu powiedzieć! Dzięki piękno klato Liam`a!
***Oczami Liam`a***
Zerwałem się z łóżka, kiedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu.
-Co za chuj o tej porze dzwoni?-powiedziałem sam do siebie i odebrałem telefon.
-Siema stary, jak tam żyjesz? Wczoraj nieźle dałeś popalić temu kolesiowi z baru-usłyszałem głos mojego przyjaciela.
-Dostał koleś za swoje.
-Ale on nic nie zrobił Payne.
-Wkurwił mnie. To wystarczy-odpowiedziałem-Ogólnie to dzięki za pobudkę
-Nie ma za co!-zaśmiał się-Brown dalej się nie odezwała?-spytał, napiąłem mięśnie.
-Nie. Może o mnie też zapomniała.-powiedziałem wkurwiony.-Idę pod prysznic. Siema-dopowiedziałem i udałem się do łazienki...
Po śniadaniu, ułożyłem się wygodnie na kanapie, ślęcząc przed telewizorem. Usłyszałem dzwonek do drzwi, więc wstałem i ślamazarnym krokiem ruszyłem do drzwi. Zobaczyłem przez wizjer rudą. Gdy zobaczyłem Susan, całą złość jakby ze mnie uleciała, ale po chwili wróciła z podwojoną siłą. Miałem ochotę ją wywalić... Jak ona mogła zapomnieć o naszej miesięcznicy...Myślałem, że dziewczyny pamiętają o takich błahostkach. Miała spuszczoną głowę w dół, ale kiedy otworzyłem drzwi uniosła wzrok i popatrzyła na mnie. Była smutna, ale zobaczyłem w jej oczach małą iskierkę radości, podniecenia? Chyba tak. Nie ruszyła się, nic nie powiedziała. Otworzyłem szerzej drzwi, tak żeby zrozumiała, że pozwoliłem jej wejść. Szła dość powoli, stanęła w salonie i popatrzyła na mnie.
-Liam ja-zaczęła-Ja, ja, ja chciałam cię przeprosić-jąkała się, była zawstydzona-Naprawdę. Nie wiem, jak mogłam zapomnieć. Przepraszam cie naprawdę. Wiem, że możesz mieć teraz do mnie żal za to wszystko, rozumiem. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz bo strasznie tęsknie. Nie odzywaliśmy się piekielnie długie dwa tygodnie. Przepraszam-spuściła wzrok, a ja słuchałem ją nic się nie odzywając-Liam nie przyszłam tu, żeby się tłumaczyć, tylko po prostu przeprosić i cię zobaczyć. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz.-powiedziała i odeszła. Kierowała się w stronę drzwi. Poszedłem do niej szybko i kiedy położyła rękę na klamkę, złapałem ją za nadgarstek i odwróciłem ku sobie. Była zaskoczona, kiedy przyciągnąłem ją do siebie. Mocno się we mnie wtuliła.
-Ja też tęskniłem i to strasznie- powiedziałem we włosy dziewczyny.
Po paru sekundach poczułem samotną łzę spływającą po mojej klacie. Pocałowałem ją we włosy.

Ruda odsunęła się ode mnie i popatrzyła mi w oczy już z pełną radością.
-To znaczy, że mi wybaczasz?-spytała z nadzieją w głosie.
-Tak, ale co nie oznacza, że nadal jestem na ciebie zły-odpowiedziałem, a dziewczyna zrobiła smutną buźkę, ale po chwili znów się uśmiechnęła.
-Grunt, że wybaczyłeś-powiedziała i podeszła do mnie. Stając na palcach pocałowała mnie. Oczywiście odwzajemniłem. Tak brakowało mi tego słodziutkiego smaku jej ust.
-To dalej jesteś zły?-spytała kiedy oderwaliśmy się od siebie, uśmiechając się szeroko.


-Myślisz, że jeden krótki pocałunek, coś da?-spytałem z nadzieją, że jeszcze raz pozwoli mi posmakować jej ust. Zaśmiała się, a ja wraz z nią.
-A nie?-spytała śmiejąc się, zaprzeczyłem głową.-To ile wchodzi w grę?-poruszyłem zalotnie brwiami i zrobiłem dziubek czekając na pocałunek. Usłyszałem śmiech i to, że dziewczyna rzuciła swoją torbę na podłogę. Otworzyłem jedno oko, żeby zobaczyć co robi, ale zamknąłem je kiedy zobaczyła, że patrzę i się zaśmiała. Czułem, że była bardzo blisko. Zawiesiła ręce na szyi i pociągnęła mają głowę na dół, tak żeby dosięgnęła do moich ust. Po czym wbiła się w nie. Odwzajemniłem ten nachalny pocałunek. Nasze języki biły się o dominację, po chwili oczywiście wygrałem na co dziewczyna cicho mruknęła. Byłem podniecony. Złapałem ją za plecy i przyciągnąłem ją bliżej siebie. Miałem na nią straszną ochotę. Po chwili oderwała się ode mnie cicho sapiąc.

-Jak mi tego brakowało-powiedziałem po chwili, szczęśliwy że w końcu jest przy mnie najważniejsza dziewczyna mojego świata. 




***Oczami Amy***
Odkąd wróciłyśmy od rodziny Abi minęły jakieś dwa dni. Jej rodzina jest serio zajebista, a ta laska jej brata jest serio spoko. Aktualnie siedzę w pracy i obsługuję  natrętnych klientów, ale na szczęście za pół godziny kończę i wracam do mojego kochanego mieszkania. Gdy skończyłam prace i wyszłam pod budynek, zobaczyłam to sportowe auto, które tak dobrze znałam, ale nie przejęłam się tym i po prostu ruszyłam w stronę mojego domu. Nagle na poczułam jak ktoś obraca mnie i przyciąga do swojego torsu. Wystraszyłam się, ale gdy podniosłam głowę i zobaczyłam twarz Louisa, od razu cały strach ze mnie uleciał, a ja uśmiechnęłam się. 
-Cześć Księżniczko. Dlaczego uciekasz? Chyba widziałaś moje auto.
-Po pierwsze. Nie mów do mnie księżniczko! A po drugie to tak widziałam twoje auto, ale co z tego skoro w środki nie było nikogo? Mogłam pomyśleć, że leżysz gdzieś w krzakach zalany w trupa. – Uśmiechnęłam się. I nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. – Postaw mnie debilu! – Krzyknęłam śmiejąc się.
-Nie, bo powiedziałaś, że leże w krzakach, a wiesz mi… Ja piję za trzech i jeszcze jako tako się trzymam.
-No ta jasne… Bo ci uwierzę. To tak jak ja bym powiedziała, że piję za 100, ale jak chcesz możemy to sprawdzić. – Powiedziałam gdy chłopak postawił mnie na ziemi zaraz koło jego auta.
-Dobra to wsiadaj i jedziemy do mnie. To się zmierzymy, co ty na to? – Zapytał spokojnie.
-Jestem za! – Wsiadłam do auta, a o chwili ruszyliśmy. W miedzy czasie zadzwoniłam do dziewczyn, że wrócę nie wiem kiedy. - Odpadniesz szybko, mój drogi, ze mną nikt nie wygra. – Zaśmiałam się, a on uśmiechnął się łobuzersko. Jezuu… Od samego patrzenia na niego mam mokro między nogami… Czemu on musi być taki zajebisty?!
-Jesteś tego taka pewna?
-Na 100 procent – Powiedziałam gdy podjechaliśmy pod dom.
Wysiadłam z auta i razem z chłopakiem ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych. Gdy weszliśmy do środka, od razu ruszyliśmy do salonu. Usiadłam na sofie, a Louis podszedł do braku i wyciągnął z niego wódkę, postawił ją na stole, po czym ruszył prawdopodobnie do kuchni, bo po chwili wrócił z ośmioma kieliszkami i usiadł koło mnie kładąc  szkło na stole. Obok mnie postawił 4 kieliszki i obok siebie.
-To co godowa na zmierzenie się?
-Jeszcze się pytasz… - Prychnęłam.
Chłopak wlał do kieliszków alkohol po czym odliczył od trzech i się zaczęło. Pierwszą rundę wygrał chłopak, ale drugą już ja. Po drugiej rondzie postanowiliśmy zrobić sobie przerwą, bo co za dużo to nie zdrowo.
***Oczami Louisa***
Podczas naszej przerwy w mini zawodach postanowiliśmy Pójść się przewietrzyć, żeby alkohol trochę uleciał z naszych żeby. Oboje się ciepło ubraliśmy, a po chwili chodziliśmy już pustymi ulicami Londynu. Spojrzałem na dziewczynę, która szła obok i patrzyła się w niebo.  Ja pierdole, ale ona jest zajebista… Kurwa Louis... Zakochałeś się czy co?? Chyba tak… Usłyszałem mój wewnętrzny głos, ale nie mogłem przyznać mu racji. Amy mi się podobała i  sumie chciałbym z nią być, ale ja się nie zakochuję i to się nie zmieni. Nie oddaliliśmy się daleko od domu, bo nie było takiej potrzeby.
-Wracamy? – Zapytała dziewczyna po 20 minutach chodzenia.
-Jasne – Uśmiechnąłem się do niej. Może po piecu minutach byliśmy w domu.
Zamknąłem drzwi, a niczego nie spodziewającą się dziewczynę do niech przyparłem i łapczywie pocałowałem. Amy, nie miała nic przeciwko temu, bo od razu odwzajemniła pocałunek i lekko się uśmiechnęła. Chciałem tego i wiedziałem, że ona też tego chce. Nie ma to jak sex o 5 rano. Załapałem ją za tyłek i podrzuciłem do góra, a dziewczyna oplotła nogi wokół moich bioder. Kurwa zakochałem się… I muszę to Kurwa przyznać…
***
Obudziłem się około 14 i zauważyłem, że Amy już nie śpi, więc chwyciłem jej podbródek i pocałowałem. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek i poczułem jak się uśmiecha.
-Louis? – Zapytała dziewczyna.
-Hmmm..
-Kim my tak w ogóle dla siebie jesteśmy? – Zatkało mnie.
-W sumie sam nie wiem, ale możemy być kimś bliskim dla siebie, co ty na to?
-Czy ty właśnie zapytałeś się mnie o chodzenie?
-Myślę, że tak. Wiesz bardzo mi się podobasz i chciałbym z tobą być, a przynajmniej spróbować… Wiesz ja nigdy nie byłem w takim poważniejszym związku.
-Ja też nie, ale możemy spróbować – Dziewczyna uśmiechnęła się, a ja ją pocałowałem.

Po chwili Amy poprosiła żebym zawiózł ją do domu, bo dziewczyny pewnie się martwią. Szybko się ubraliśmy i po kilkudziesięciu minutach byliśmy pod domem dziewczyny. Zanim wysiadła z auta pocałowała mnie co odwzajemniłem. Po chwili zniknęła w drzwiach wejściowych....


.............................................
Jesteśmy z lekkim opóźnieniem, ale no cóż to w końcu epilog! Tak nad tym trzeba posiedzieć i dobrze wszystko napisać. Tak więc było trochę ciekawie xd
Ale no powiedzcie zrobiłyśmy dobrą robotę prawda? No przyznajcie, że opowiadanie podoba wam się, bo inaczej będzie nam smutno ; c To w końcu epilog pierwszej części więc jest jeszcze taki mały smaczek tego co będzie dalej ^^ A mogę zdradzić, że będzie uuuu gorąco i bardzo groźnie ; >
Zwiastun już jest gotowy i wstawimy link za niedługo :* Jak widzieliście lub słyszeliście IDA dostała Oscara heh nie trzeba gratulować hahah Ale no cóż to miło słyszeć cały dzień w tv IDA to i tamto.. ;P  Z góry dziękujemy za te liczne komentarze pisane przez was dla nas : > To na prawdę nas bardzo motywuje ; 3 Tak samo wyświetlenia po prostu WOW! *.* DZIĘKUJEMY! ; * 
A tak to jak podoba się epilog? Bo w sumie to nie chciałyśmy bardzo długiego tylko taki w sam raz :> Jakieś macie odczucia, emocje po tym co się u góry wydarzyło? Jak się czytało, aż tyloma oczami? Hahaha jak to oglądamy i czytamy to jest super, ale czasem można się zmylić heh, ale nie jest źle :)
Nie wiem czy wiecie, ale zdjęcia niektórych bohaterów w tym naszej trójki przyjaciółek zostają zmienione. Bo postanowiłyśmy zmienić ich wygląd skoro dziewczyny trochę dorastają itd, ale spoko nadal kolory włosów zostają te same : > I dojdzie z jakieś 10 innych osób? Taaa coś w tym stylu hahah, ale damy radę ; 3
A jak myślicie czy chłopcy się zmienią czy raczej zostanie bez zmian lub będzie gorzej? :D
Tak uwielbiamy was męczyć, bo to tak w małym stopniu tylko my wiemy. W małym, ponieważ nie wiemy jak nas poniesie wena i co postanowimy napisać : ))
Jak dobrze pójdzie to już dziś zacznę nowy rozdział!! ; 3 Ja chyba tak samo jak wy nie mogę się doczekać jego napisania i ogólnie, aż wszystkie napiszemy nowe rozdziały itd. : >
Jak nie zauważyłyście to mamy zakładkę "Nasze blogi" znajdują się tam dwa blogi autorstwa Ani i Dominiki. Tylko my mamy swoje opowiadania więc jeśli jeszcze założymy więcej to tam damy linki ^^
To tyle na tą tu notatkę. Jest tak mi się zdaje najdłuższa, ale to szczegół xdd
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
POZDRAWIAMY! ; * 
CAŁUJEMY! ; * 
I DO ZOBACZENIA ZA NIEDŁUGO ! ;3 
KOCHAMY WAS! ; * 
 IDA! <3 




8 komentarzy

  1. Cudowne i czekam na kolejną część. Pozdrawiam Kamila

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG *-* Takie epilogi to ja mogłabym czytać na okrągło :*
    Do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
  3. boże, to opowiadanie wywołało we mnie podobne emocje co youngloovers.blogspot.com ( moze znasz, a jak nie to zajrzyj) bardzo twoje opowiadanie mną ruszyło !!! nie mogę wydobyć z siebie wielu słów, zabiłaś mnie tą historią!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jprd :0 zajebiste xD jezeli to 1 czesc epilogu to tez jest 2! yeah.. mam podjare ;) oby byl happy end :D czekam na next i na zwiastun♥ ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuper! Czekam na następny :Pb

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej zajebiście.Czekam na drugą część i na zwiastun :* :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej. Wiem, że jest to spam, ale proszę zanim go usuniesz przeczytaj!

    Byłaś kiedyś czytelniczką bloga -> http://i-promise-that-i-will-remember.blogspot.com/ Możesz tego nie pamiętać bo było to dawno. Blog nie został skończony, został porzucony. Teraz wracam z kontynuacją opoiwadania i liczę, że na nowo staniesz się jego czytelniczką!

    Byłabym naprawdę wdzięczna. Zostaw oczywiście komentarz żebym wiedziała, że byłaś!

    KONTYNUACJA BLOGA -> http://noteverythingissosimple.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.