środa, 9 sierpnia 2017

Rozdział 69



**Oczami Amy**
-Takie poranki kocham – wyszeptałam czując jak chłopak obejmuje mnie od tyłu.
Kiedy tylko słońce zaświeciło w nasze okno, które Lou oczywiście zapomniał zasłonić, postanowiłam wstać. Za każdym razem kiedy jestem na wakacjach, to muszę z samego rana posiedzieć przez chwilę na balkonie i podziwiać wschód słońca.
-Czy życzysz sobie coś na śniadanie? - Usłyszałam przy swoim uchu i z uśmiechem pokiwałam głową.
-Nie czuję się głodna, ale wypiłabym kawę – posłałam mu buziaka w powietrzu po czym brunet się ulotnił.
Oparłam się ponownie o barierki i oglądałam jak całe miasto wraca do żywych. Spojrzałam też w boki, czy może dziewczyny nie wstały. Ale na Susan to jest zdecydowanie za wcześnie, a Abigail powinna już tutaj biegać z drinkami i olejkami na opalanie. Może Pan Idealny Malik ją przetrzymuje w łóżku i nie chce wypuścić.

Dziś mogłabym cały dzień leżeć sobie na plaży, albo nad basenem z czymś zimnym do picia. A jak się ściemni to liczę na jakąś dobrą imprezę. W końcu jesteśmy na Majorce, powinniśmy się bawić do rana, a potem całe dnie odsypiać.
-Dzień dobry! - spojrzałam i ujrzałam jak moja ruda przyjaciółka zmierza w moją stronę.
-To chyba nie twoja pora – odblokowałam telefon, żeby sprawdzić jaką mamy godzinkę. Dochodzi dopiero 9... więc to zdecydowanie nie jest czas na wstawanie. Sama się sobie dziwię, że postanowiłam się ruszyć po 6. A mogłam przekręcić się na drugi bok i po prostu powiedzieć, żeby wypierdalało to słońce. A do tego powinnam obudzić Louisa i kazać mu zasłonić okna. Jak dziś tego nie zrobi, to będzie spał pod prysznicem.
-Liam strasznie się wiercił, więc postanowiłam wstać i go nie zabijać – odpowiedziała ziewając – pięknie tu – skomentowała pokazując przed siebie. Zgodziłam się z nią tylko kiwając głową.
-Hejka – i dołączyła do nas Bennett.
-Więc wszystkie jesteśmy na nogach przed południem.. to dopiero nowość.
-Jest tak gorąco – wyszeptała brunetka wchodząc ponownie do swojego pokoju – widział ktoś Zayna? Bo coś wieczorem mówił, ale nie pamiętam gdzie miał iść.
-Może chce ci zrobić śniadanie do łóżka – rozmarzyła się ruda.
-Albo poszedł od rana pić. Chętnie do niego dołączę- zaproponowałam chowając się w swoim pokoju przed mocnym słońcem. Dziewczyny weszły za mną i rozgościły się na łóżku...
**
-Jeszcze tutaj – wskazałam palcem na odcinek lędźwiowy, a mój kochany chłopak zaczął mnie tam dokładnie smarować olejkiem – kocham cię!
-Ehh – westchnął i położył się obok na leżak.

My też się umiemy zebrać na wyjście. Przecież zanim zjedliśmy śniadanie to już wybiło południe. Potem oczywiście zaczęłyśmy szukać Malika, bo Abigail się martwiła. Chłopak wrócił spocony po godzinie, tłumacząc się, że był pobiegać i trochę mu zeszło. Brunetka prawie zeszła na zawał, ale wreszcie mogłam wrócić do pokoju i się położyć. W tym czasie Lou zaczął mnie denerwować i łaskotać. Więc postanowiłam go zostawić i zejść na dół do baru. Tam pogadałam przy drinku z miły barmanem, aż biedny prawie dostał po mordce. Tommo jednak umie walczyć o swoją kobietę. Oczywiście od samego rana marzyłam, aby wyjść się poopalać. Tak też minęła już pora obiadowa i wreszcie mogliśmy się tutaj położyć. Susan i Liam dołączyli na samym końcu, bo ruda była znowu głodna.
-Czyli jakoś za godzinkę się zwijamy ? Jakiś klub dziś? - Usłyszałam od swojego chłopaka, który sprawdzał coś na telefonie. Najwidoczniej sprawdzał jakie kluby mamy pod nosem.
-Jestem za – odpowiedział Zayn przekręcając się na plecy.
-To musimy się już zbierać? - Spytałam przyjaciółek, a one niechętnie podniosły głowy i nimi pokiwały.

Westchnęłam wstając i zapinając od razu górę stroju. Pocałowałam Louisa w usta i zabrałam od niego swoje ciuchy. Ruszyłam pierwsza. Imprezowanie jest takie trudne, szczególnie jak trzeba wcześniej wyjść z basenu i się zacząć ubierać, a do tego coś pewnie zjeść. Chociaż jest tak gorąco, że nie mam ochoty już nic jeść. Jedyne o czym marzę to mocna czarna kawa, która postawi mnie ponownie na nogi. Ponieważ na leżaku prawie zasnęłam dwa razy, więc potrzebuje kofeiny.

Skręciłam do baru i zamówiłam sobie napój. Ten sam miły barman już nie był dla mnie taki milusi. Tylko się uśmiechnął raz i dalej wszystko bez emocji. Kocham Tommo za to, że zawsze musi zrażać do nas takie fajne osoby. Zazdrość to zło! Ale cóż... wiem po sobie, że tak właśnie się zawsze reaguje.
-Dziękuje – zapłaciłam i pomału ruszyłam do naszego pokoju. Oczywiście trzeba podjechać windą, bo łatwo mogę wszystko wylać na kogoś, albo po prostu łatwo jest się zabić na schodach z wrzątkiem w rękach.
-Susan co ty pierdolisz – wyszeptałam rozglądając się jeszcze raz po korytarzu i mogłam wejść do jej pokoju – nie ma nigdzie chłopaków, więc mów o co chodzi.
-Znalazłam coś u Liama w torbie – zaczęła i pomału szukała tej rzeczy – widziałam to jakoś przed wyjazdem. Pomyślałam, że to dla mnie i da mi przy najbliższej okazji. Jednak on nic nie mówi, ani nie wygląda na takiego, żeby coś dla mnie mieć.

Wyciągnęła w końcu dużą, ładną, czarną torebeczkę na prezenty. Podała ją Abigail, a ta spojrzała na mnie nakazując podejście. Zrobiłam kilka kroków w jej stronę i obie zajrzałyśmy do środka. Ku naszemu zdziwieniu nie było tam żadnych perfum, tylko seksowna bielizna.
-Śliczne – wyszeptałam, ale nie myśląc za bardzo – Susan, skąd możesz wiedzieć, że on nie czeka na jakąś wyjątkową chwilę? Może dziś wieczorem chciał cię zabrać na kolację i potem ci to dać?
-Dokładnie, albo w ostatnią noc. Wiesz, aby uczcić cały pobyt tutaj i tak super go zakończyć – próbowałyśmy we dwie ratować sytuację, bo widząc minę rudej, była na skraju.
-A ty od razu coś wymyślasz. Znając Liama nie wie czy ci się to spodoba i co pomyślisz. Dlatego się waha nad wręczeniem ci tego.
-Ehhh – zabrała to od nas i schowała tam gdzie leżało – spotkajmy się za chwilę u Abi w pokoju – pokiwałam głową i pierwsza wyszłam. Za mną kroczyła brunetka. W milczeniu weszłyśmy do jej sypialni. Abi oparła się plecami o drzwi i spojrzała na mnie. Oczywiście, to jest właśnie TO spojrzenie. Usiadłam na łóżku i pokręciłam głową. Ona przygryzła wargi i już wszystko było wiadomo. Nie potrzebujemy słów, żeby porozumieć się w jakiejkolwiek sytuacji.
-Więc..
-Chłopak ma przejebane – dokończyłam za nią.
-Ale pomyślmy racjonalnie. To jest Liam, wiemy jak kocha Susan. Myślę, że to na prawdę nie może być dla kogoś innego. Bo dla kogo? Nowo poznanej laski na Majorce? To się nie trzyma kupy – Pani Abigail Bennett wyciągnęła mocne argumenty. Mogę się z nią jak najbardziej zgodzić, bo tak to właśnie wygląda. On nie widzi nic poza Rudą.
-A..- przerwałam szybko, bo do pokoju wpadła Susan.
-Kto ma ochotę na wino!? - krzyknęła biegnąc z dużą butelką alkoholu w stronę półki – gdzie masz jakieś szklanki – spojrzała na mieszkającą tutaj dziewczynę.
-Po lewej – odpowiedziała.
-Imprezę czas zacząć – wyszeptałam stukając się z dziewczynami za wakacje. Coś czuje, że nie tylko Payno będzie miał przechlapane, ale i naszym się oberwie. ..


**Oczami Louisa**
-Co zrobiłeś?! - Zachłysnąłem się powietrzem na słowa Liama.
-Zapomniałem schować gdzieś tą bieliznę. I myślę, że Susan to znalazła.
-Stary, masz przejebane teraz – zgodziłem się ze słowami Zayna.
Jak on mógł tak zrobić. Przecież takie rzeczy trzeba dobrze chować, albo po prostu zostawiać w domu. Dobrze, że Am nie patrzy mi do torby, albo czegoś tam nie szuka. Wtedy też bym mógł mieć przejebane. Oczywiście nie twierdzę, że Susan jest ta wścibską kobietą, ale... to na pewno przez przypadek wszystko.
-Czy musimy przyśpieszyć cały plan? - Spytałem widząc jak brunet chodzi w kółko.
-Proszę – wyszeptał i wrócił do kręcenia się po pokoju – myślę, że to mi pomoże ratować sytuację. Albo przynajmniej udobrucha ją.
-Ale nie... – zaczął Malik – zresztą.. jak trzeba to trzeba. - Westchnął głośno i podrapał się po karku wchodząc do hotelu.
Kiedy obgadaliśmy dodatkowe sprawy, mogliśmy spokojnie wyjść i spotkać się z dziewczynami. Cała trójka siedziała na balkonie. Z tego co zauważyłem, to dobrze się bawią. A do tego te trzy butelki po winie. To raczej pewne, że Susan powiedziała o tym dziewczynom. Teraz to pewnie mamy wszyscy kłopoty i to nie małe. Za ukrywanie takiego czegoś, za kłamanie i pewnie znajdą wiele więcej argumentów.
Porozumieliśmy się na odległość i spokojnie wyszliśmy do nich. Śmiały się z czegoś co
powiedziała moja kochana, a do tego puszczały głośno muzykę z telefonów.
-Jesteście gotowe? - Spytał Zayn podchodząc do swojej dziewczyny.
-Jak zawsze – odparła przyciągając go do siebie. Szatyn pomógł jej wstać i wspólnie ruszyli do wyjścia. Ja spojrzałem na Am i pociągnąłem ją w górę. Skrzywiła się, ale zauważyła, że nasze zakochańce muszą porozmawiać ze sobą.
-Poczekajmy na nich – wyszeptałem zamykając drzwi za sobą.
-Wiedzieliście? - I padło to niechciane pytanie.. Co teraz odpowiedzieć? Czy mamy udawać, że nikt nic nie mówił. Wzruszyłem ramionami patrząc na kumpla. On tak samo jak ja, stał patrząc na swoje stopy.

-To nie tak jak wygląda – w końcu się odezwałem ratując sytuację. Wszyscy zebrani zaczęli się we mnie wpatrywać, a kolorowa chyba zabijała mnie wzrokiem.
-A jak ma wyglądać piękna bielizna, której nie dajesz SWOJEJ dziewczynie od razu, tylko jakoś tak się czaisz- Podniosło się jej ciśnienie, już widzę jak ta żyłka się napina i pomału wraca do normalności.
-To jest dla niej – dzięki ci przyjacielu – Liam chciał jej to dać w ostatni wieczór. Wiecie magia ostatniej nocy bla bla... Więc nie kłóćmy się teraz, tylko poczekajmy na nich.
Polać mu! Gdyby nie wkroczenie Zayna, pewnie bym się właśnie kłócił ze Scott i kto wie jakby się to wszystko skończyło. Pewnie nie poszlibyśmy na żadną imprezę, tylko uciekli jak najdalej, żeby się napić osobno.
-Na razie jest okej, ale jak Susan wyjdzie z płaczem, to skończy się bardzo źle – Zagroziła Abigail i odsunęła się od Malika. On tylko pokręcił delikatnie głową i oparł się o ścianę. Zrobiłem to samo.
Czekanie jest najgorsze. Tak jakby to była jakaś wielka sprawa, a chodzi tylko o głupotę naszego Payne. Jeśli skończy się to płaczem, to już wiem na co się szykować...
*
-Widzicie? Wszystko już jasne- powiedziałem kiedy z pokoju wyszli przytuleni do siebie Li i Susan.
-Pff- zareagowała moja dziewczyna i ruszyła jako pierwsza do windy. Wszyscy kroczyliśmy za nią. Oczywiście posłałem porozumiewawcze spojrzenia do Payne, ale ten tylko okazywał jak to mu spadł kamień z serca. Czyli musiał ją porządnie udobruchać. Siedzieli w pokoju jakieś 20 minut. A my musieliśmy dusić się w niefajnej atmosferze.
-Nie gniewaj się – wyszeptałem do jej ucha. Uśmiechnęła się delikatnie, ale nic nie odpowiedziała. Liczyłem na jakiś kąśliwy komentarz, ale czy to możliwe? Nic nie powiedziała? To takie nie podobne do Amy... Coś się stało. Na pewno, bo inaczej się tego nie da wytłumaczyć.
-Czyli zapowiada się impreza z pierdolnięciem? - Zapytała Susan.
-Oj tak – odpowiedziały dziewczyny chichocząc pod nosem.
-To nasza – wskazałem na taksówkę, stojąca najbliżej wyjścia z hotelu.
Otworzyłem drzwi dziewczynom, a sam usiadłem z przodu. Podałem adres wybranego klubu i ruszyliśmy w drogę...

*
-Coś ci się chyba pomieszało – powiedział Zayn do swojej dziewczyny – za dużo alkoholu, kochanie.
Brunetka tupnęła nogą i odsunęła się od niego. Po prostu cała trójka przesadziła znowu z alkoholem, co w połączeniu z winami bardzo źle się skończy w hotelu. I przez to Abi próbowała zabrać szatynowi papierosa. Amy oddała jej swoją pojarę i oparła głowę o moje ramię. Wzrok Malika był niesamowity. Po prostu te oczy potrafią zabić, nie przesadzam. Zaśmiałem się w środku, ale nie ukazałem tego na zewnątrz.
-Nie zachowuj się jak dziecko – zawarczał zabierając to od niej – gorzej niż moje młodsze rodzeństwo..
-Sam jesteś dziecko – odparła i sama wyrzuciła peta.
-Dobra, bo zaraz się pobijecie i będzie gorąco – odparł Liam trzymając chłopaka za ramię. Ten tylko pokręcił głową i prychnął.
-Ty – teraz i włączyła się moja kolorowa do wszystkiego – coś ci nie pasuje? Tylko ty możesz palić? Pić? Ćpać? Abigail też ma swoje prawa i nie jest żadną służką, żeby się słuchać..
-Am spokojnie – wyszeptałem całując ją w czubek głowy – jesteśmy na Majorce, wspólne wakacje, zajebista zabawa.
-Właśnie – odpowiedział Zayn – posłuchaj się chłopaka – puścił jej oczko, ale trafił w czuły punkt. Tutaj nikt nikogo nie musi się słuchać.. Nasza żeńska część nic nie powiedziała tylko weszła do klubu.
-Kurwa! - krzyknął Payne zbliżając się do barierek – Co ci chłopie odjebało? Nie dość, że mamy przejebane, to teraz to pogorszyłeś.
Liam uderzył w ścianę, po czym spiorunował nas wzrokiem wchodząc do środka.

Postanowiłem zostać na dworze z przyjacielem, żeby wysłuchać jego tłumaczeń. Po co zachował się jak dupek? Nie pił za dużo, a nawet jakby wypił, to znam jego głowę. Jedna z najmocniejszych..
-Sory, ale to chyba przez te zaręczyny – w końcu się odezwał i usiadł na schodku.
-Co z nimi? Jeszcze mamy trochę czasu, a przecież chcemy w końcu czegoś takiego.. trwałego z tymi właśnie dziewczynami – zacząłem myśleć co mu się nie podoba, aż dotarło do mnie... To jest Zayn Malik, który nigdy nie był dłużej z nikim niż kilka miesięcy. Zresztą mam tak samo! To jest nowa sytuacja, ale obgadaliśmy to przecież. Mieliśmy na to czas w Londynie przy piwie, trawce i muzyce.
-Wolność, to jedyne czego będzie mi brakować – tak jak myślałem..

-To chodź do środka, wypijemy za wolność, miłość, a przy okazji idź pogódź się z Abigail. Pewnie jest wkurzona i nie da ci spokoju do jutra- wstałem podając pomocną dłoń do wstanie – chyba, że ktoś się kręci wokół niej..
Tylko tyle potrzebował, żeby wystartować do środka. Podrapałem się po karku i ruszyłem za nim. Potrzebuje zimnego piwka i dziewczyny.
Wchodząc poczułem zaduch i przeróżne perfumy. Odnalazłem w tłumie Amy, która popijała drinka przy barze i rozmawiała naprzemiennie z Susan i Abi. Widząc mnie, uniosła w górę brew i odwróciła się plecami. Zerknąłem w bok i zobaczyłem, jak Liam stoi na uboczu obserwując tak jak ja całą sytuację. Posłałem mu jednoznaczne spojrzenie, ale tylko pokręcił głową uśmiechając się blado. Nigdzie nie widziałem Malika, więc są dwie opcje... Zgubił się w tłumie ludzi, albo pokłócił się ponownie z Bennett i zniknął z kimś. Mam nadzieję, że nie zrobił tego drugiego i spokojnie poszedł do toalety. To najlepsza możliwość. Zauważyłem jak jakaś trójka chłopaków zbliża się do naszych kobiet. Poczułem zagrożenie, więc zrobiłem krok w ich stronę. Czy one robią to specjalnie? Zaczęli rozmawiać i kolorowa patrząc na mnie, flirtowała z jakimś typem.. Chyba komuś zaraz wypierdole..
-Spokojnie – podszedł Payne – to tylko takie głupie odegranie się na nas. Dobrze, że nie ma Malika. O co mu chodziło na dworze?
-Boi się stracić wolność – odpowiedziałem widząc go z jakąś grupką ludzi – o wilku mowa – wskazałem głową w bok. Szatyn rozmawiał z jakąś blondynką i uśmiechał się do kolejnej. - Może my też powinniśmy się kimś zając.
Cały czas obserwowałem przyjaciela. Uniosłem brew, ale zauważyłem jaki dystans do niej trzyma. Najwidoczniej wpadli na siebie w toalecie i się przyczepiła. Obserwowałem tą dwójkę. Ona pokazała mu na bar i pomachała do jakiejś dziewczyny, która siedziała komuś na kolanach. Zayn pokręcił głową i próbował uciec wskazując na nas. Pomachaliśmy im, żeby mógł się oddalić. Jego uśmiech się skończył, kiedy zobaczył swoją dziewczynę.

Fuck....
Nie robiły nic takiego, tylko rozmawiały z facetami, żeby nas wkurzyć. Oczywiście krew się we mnie gotuje od samego początku, ale niech się bawią. Jednak to tak nie działa w tej sytuacji. Można rozmawiać, ale kiedy kolesie położyli łapy na dziewczynach, a do tego zjeżdżali nimi coraz niżej, to przegięli pałkę. Już nie tylko nam się to nie spodobało, ale i dziewczyny miały dość. Poczułem podmuch wiatru, a następnie widziałem jak jeden z kolesi ląduje na ziemi. Za nim leci kolejny i kolejny... Przyjaźń zobowiązuje, więc pomogliśmy mu pozbyć się tych kretynów.
-Zayn! - zapiszczała Abi próbując go powstrzymać przed bójką – nie warto..
-Nie dotyka się czyiś kobiet – powiedział przez zaciśnięte zęby i wymierzył pierwszy cios. Skoro on zaczął, to my nie możemy być cipami i stać obserwując wszystko. Takie właśnie rozróby są najlepsze, bo przynajmniej mamy dobry powód i można się wyżyć na obcych ludziach..
...............
Halo halo! Sorka memorka, ale na prawdę nie miałam do tego głowy. Z jednej strony wakacje, wyjazdy, Woodstock, prawko, jakaś nauka do maturki ;-; Chyba ten rok będzie najgorszym w moim życiu, jeśli chodzi o szkołę... Ale spokojnie, jakoś wszystko pociągniemy jak trzeba xx
Więc buziaki i trzymajcie się cieplutko! <3

4 komentarze

  1. YAY WRÓCIŁYŚCIE!!!!!!!! Rozdział perfect �� perfect ��, następny dodajcie szybciej �� �� �� �� ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. cudo cudo jeszcze raz cudenko

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuper :) czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny ten rozdział, dobra robota ����

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.