piątek, 16 maja 2014

Rozdział 5.



Rozdział nie był sprawdzany, wiec przepraszam za błędy :) / A


***Oczami Amy***
Obudziłam się rano z wielkim bólem pleców. Jednak kanapa nie jest tak wygodna jak mi się zdawało. Rozejrzałam się po pokoju i uświadomiłam sobie, że dziewczyny jeszcze śpią, więc postanowiłam pójść do łazienki i wziąć długi prysznic z nadzieją, że gorąca kąpiel rozluźni moje mięśnie dzięki czemu plecy przestaną mnie boleć. Pomału wstałam z kanapy i idąc na palcach ruszyłam w stronę mojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś ciuchy, po czym udałam się do mojej łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam ciepłą wodę. Dokładnie się umyłam i wyszłam spod prysznica, owinęłam się ręcznikiem po czym podeszłam do lustra. Kolczyk w mojej wardze był przekrzywiony więc go poprawiłam, umyłam zęby, rozczesałam włosy. Ubrałam się w wybrane wcześniej ciuchy i opuściłam pomieszczenie. Po cichu weszłam do salonu, lecz dziewczyn tam nie było, czyli już wstały. Poszłam do kuchni i zrobiłam dla siebie i dla nich kanapki z zerem oraz kakao. Zjadłam swoją porcję, a po chwili dołączyły do mnie dziewczyny.
- Cześć – Powiedziały chórem.
- Wy dziś zmywacie. – Odpowiedziałam uśmiechając się zadziornie.
One mruknęły coś pod nosem, usiadły do stołu i zaczęły jeść. Pogadałyśmy chwilę o tym co będziemy dzisiaj robić i wyszło na to, że cały dzień spędzimy przed telewizorem. Dziewczyny skończyły swoje kanapki i szybko pozmywały talerze oraz kubki. Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na dużej kanapie po czym włączyłyśmy telewizję. Oglądałyśmy jakieś kreskówki, akurat  SpongeBob Kanciastoporty, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Jak zawsze kłóciłyśmy się, która ma iść otworzyć, ale padło na Abi. Wstała tak wolno jakby miała zaraz maraton przebiec.
-Niall! – Krzyknęła Aby.
Razem z Sus szybko zerwałyśmy się z kanapy i biegiem pobiegłyśmy do drzwi. Zobaczyłyśmy jak nasza przyjaciółka tuli się do jakiegoś chłopaka.
-Ekhemm.. – Sus znacząco odchrząknęła.
-Ooo.. Dziewczyny to jest Niall mój przyjaciel ze szkoły. Niall to są moje przyjaciółki, Amy i Sus te o których ci opowiadałam. A tak BTW co ty tu robisz? – zwróciła się do Niall’a
-Słyszałem, że wróciłaś z wakacji, więc postanowiłem cię odwiedzić.
-Miało z twojej strony.
-A tak w ogóle to mam dla was propozycję. Jutro jadę do mojego domku nad jeziorem i chciałem żebyście pojechały ze mną. To co? Zgadzacie się?
Niall spojrzał na nas, a my ustawiłyśmy się w kółeczek i udawałyśmy, że się zastanawiamy. Po jakiejś minucie wszystkie krzyknęłyśmy „Tak”, Obgadałyśmy z Niall’em o której jutro wyjeżdżamy i się z nim pożegnałyśmy.
-To co dziewczyny? Gotowe na podbój jeziora? – Krzyknęłam, a dziewczyny zaczęły się śmiać.
-No ba, że tak siostro! – odpowiedziała mi Sus.
-Wiecie dziewczyny ja mam złe przeczucie co do tego wyjazdu.
-O Jezu, a ta dalej swoje. Aby, czy ty raz na jakiś czas nie możesz odpuścić?! Przecież to tylko jezioro, a po za tym będzie z nami Niall. – powiedziała lekko wkurzona Sus.
-Dobra dziewczyny nie ma co się kłócić. Do pokoi i się pakować.- Znów krzyknęłam i dziewczyny zerwały się z miejsc i ruszyły do siebie. Poszłam w ich ślady i już po chwili byłam w swoim królestwie.

***Oczami Lou***
Dowiedziałem się, że ten idiota Niall wyjeżdża nad jakieś cholerne jezioro, a przecież jest mi winny kasę za dragi. Czy on jest naprawdę taki głupi, czy tylko udaje? Co on myślał, że się nie dowiem? Jak on mnie już wnerwia.. No, ale nie mam innego wyjścia jak pojechać do niego nad to cholerne jeziora i odzyskać swoją kasę. Chwyciłem swoją komórkę i wybrałem numer do mojego kumpla i poprosiłem go żeby znalazł mi dokładny adres domu w którym zatrzyma się Niall. Co prawda byłem już tam kiedyś, ale nie pamiętam dokładniej drogi. Przez te Narwy dosyć bardzo zgłodniałem, więc postanowiłem pójść do kuchni i coś sobie przygotować. Zrobiłem kilka kanapek z serem, a na zagrychę wziąłem sobie dwie marchewki. Gdy zjadłem pooglądałem chwilę telewizję i leciał nawet fajna komedia, ale oczywiście ktoś musiał zadzwonić do drzwi. Powoli wstałem z sofy i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je.
-Mike stary! – przybiłem mu żółwika – Masz już dla mnie ten adres?
-Serio myślałeś, że nie mam? – chłopak pomachał mi kartką przed nosem, a ja ją chwyciłem. – I mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość. Jadą z nim jakieś trzy laski. Z tego co wiem to jedna ma na imię Sus, a druga Aby. Niestety nie wiem jak ma na imię trzecia.
-Dobra dzięki. Jakoś sobie poradzę. – uśmiechnąłem się
-Ok. Ja spadam bo idę jeszcze zgarnąć jakieś info o tych laskach. Może dowiem się czegoś nowego. Jak coś to zadzwonię. Nara.
-Siema stary! - przybiłem mu piątkę i zamknąłem za nim drzwi.
Znów poszedłem na sofę i zacząłem oglądać jakiś film, ale nie był zbyt ciekawy, a ponieważ nie miałem nic innego do roboty to po prostu wyszedłem z domu. Chodziłem bez celu po mieście i zastanawiałem się jak zastraszyć Horana. Niestety nic mi nie przychodziło do głowy. Później zacząłem rozmyślać o swoich tatuażach i o tym, że przydał by się nowy, lecz moje rozmyślenia przerwał dźwięk dzwonka telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz. Dzwoniła Eleanor. Czy ta dziewczyna nie rozumie, że już nic do niej nie czuję?!
-Czego?! - Zapytałem ostro.
-Nie ładnie tak się odzywać do swojej dziewczyny.
-Co tym razem ci na mózg padło?! Przecież zerwaliśmy i miliony razy ci tłumaczyłem, że już nie chcę z tobą być! Możesz się w końcu ode mnie odczepić?! - Krzyknąłem do słuchawki.
-Ale ja nie chcę z tobą zrywać, bo cię kocham nie rozumiesz tego! Proszę daj nam jeszcze jedną szansę.
-Ale ja cię nie! Po prostu odpierdol się ode mnie. - powiedziałem i rozłączyłem się.
Po tej rozmowie od razu udałem się do mojego tatuażysty Max'a. Nie wiem czemu, ale jeżeli chodzi o ozdoby na moim ciele to ufam tylko jemu.

***Oczami Amy***
Po spakowaniu się pomyślałam, że zrobię sobie jeszcze jeden tatuaż przed wyjazdem, więc pożegnałam się z dziewczynami i ruszyłam to salonu tatuażu. Szłam może 15 minut. Gdy dotarłam na miejsce zaczęłam przeglądać segregator z wzorami tatuaży. Spodobał mi się ten, więc postanowiłam go sobie zrobić. Usiadłam na fotelu, a tatuażysta zaczął robić swoje. Po kilku minutach męczarni ktoś wszedł do salonu. Gdy zobaczyłam te szaroniebieskie tęczówki, od razu rozpoznałam chłopaka, który wygrał wyścig. Wyglądał na trochę zdenerwowanego.
-Siema Tommo! - Krzyknął koleś który robił mi tatuaż, jak się nie mylę miał na imię Max.
-Siemka stary! Cześć księżniczko. - uśmiechną się do mnie. - Znów się spotykamy.
 -Spierdalaj. - odpowiedziałam i syknęłam z bólu jednocześnie.
-O widzę, że boli. Może potrzyma cię za rączkę? - Czujecie ten sarkazm.
-Jak już powiedziałam. SPIERDALAJ! - Krzyknęłam, tatuażysta się zaśmiał, a ten idiota podniósł ręce w obronnym geście.  
-Nie denerwuj się tak słońce.
-Yhh... Jak ty mnie wkurzasz,a ty się nie śmiej! - Wskazałam palcem na Max'a
"Tommo", bo tak go nazwał ten koleś już się nie odezwał tylko usiadał na sofie obok i przyglądał się dziełu, które było tworzone na moim podbrzuszu. Po jakieś godzinie mój nowy tatuaż został skończony. Niestety nie obyło się bez wyzwisk rzucanych przeze mnie do idioty nr. 1. Jak najszybciej wyszłam z salonu i wróciłem do domu. Po drodze zaszłam jeszcze po kawę i paczkę fajek, bo bez nich nie przeżyje na tym wyjeździe.weszłam do domu i  gdy dziewczyny mnie zobaczyły od razu zaczęły mnie oglądać i szukać tatuażu.  Podwinęłam bluzkę, a im oczom pokazały się róże.
 -Wow! Jest świetny!
-Wiem mi też się podoba! - Ahhh... Ta moja skromność.
Spojrzałam na zegarek. Było już po 14, wiec Aby poszła robić obiad, ponieważ dzisiaj była jej kolej.Reszta dnia minęło dosyć nudno, bo nic ciekawo nie robiłyśmy. Wieczorem tylko się umyłam i położyłam się spać.

***

Rano obudziłam się w dość złym humorze, ponieważ całą noc śnił mi się tak zwany Tommo. Nie wiem o co z tym wszystkim chodziło no, ale dobra. Wstałam z łóżka i szybko pobiegłam do łazienki, bo była już 7 a miałyśmy czekać u nas przed domem i czekać na Niall'a o 9. Umyłam sie i pomalowałam. Wyszłam z łazienki, podeszłam do szafy, wybrałam ciuchy po czym się w nie ubrałam i zeszłam do kuchni. Moje przyjaciółki już nie spały.
-Hej dziewczyny! Co tam? - Spytałam i zaczęłam zajadać się kanakami, które prawdopodobnie zrobiła Sus.
-Nawet spoko i muszę ci powiedzieć, że nawet się wyspałam.
-Aby ty to masz szczęście.. Mi całą noc śnił się ten idiota z wyścigów, a i nie mówiłam wam, że wczoraj go spotkałam w salonie tatuażu. Normalnie szlag mnie trafił jak go zobaczyłam.
-Ooo... Czyżby naszej Amy ktoś się podobał? - Spytała Sus.
-Pojebało cię czy jak?! Przecież wiesz, że go nie znoszę, a co dopiero mówiąc o przebywaniu w jego towarzystwie!
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę o jakieś bzdetach czymi mniej więcej o tym co robiłyśmy wczoraj,  po czym zadzwonił dzwonek do drzwi.
-To pewnie Niall. Otworzę. - Powiedziała Aby.
Spojrzałyśmy na nią jak na idiotkę, bo ona nigdy nie chciało otwierać drzwi. Po chwili Aby wróciła razem z Niallerem. Ja i Susan przywitałyśmy się z nim i poszłyśmy po nasze bagaże. Szybko wyszłyśmy z domu, spakowałyśmy nasze torby do auta i same usadowiłyśmy się w nim. Jechaliśmy śpiewając piosenki, które znaliśmy i które leciały w radiu i wymachiwaliśmy przy tym rękami jak debile. Na miejsce dojechaliśmy po około 2 godzinach. Niall oprowadził nas po domku miałyśmy pokój we trzy, wiec nie było problemu. Od razu udałyśmy się do niego i się rozpakowałyśmy. Powiedziałyśmy, Horanowi, że idziemy do sklepu kupić coś do jedzenia, a ponieważ był na przeciwko to nie musiałyśmy go szukać.

***Oczami Lou***
Wstałem około 9 i nie miałem na nic ochoty, ale musiałem jechać nad jezioro. Wstałem z łózka i poszedłem się ogarnąć. Około 11 wyjechałem z domu i udałem się do domku Niall'a Jechałem mając nadzieję, że ta ciota odda mi kasę do końca tygodnia, bo jednak 5 tysięcy ulicą nie chodzi. Do jego domu dojechałem po może półtorej godziny, ale mimo to drogą ciągnęła się w nieskończoność. Miałem tylko nadzieję, że nie napotkam tych dziewczyn, bo nie chcę żeby wyrobiło sobie o mnie złe zdanie. Chwilę posiedziałem w aucie, lecz po chwili bez zastanowienia wpadłem do domu Horana.
-Co ty tu Kurwa robisz?! - Wydarł się. - Czy nawet na pre dni nie możesz dać mi spokoju?!
-Nie. Takim. Tonem. - Odpowiedziałem surowo - Gdzie moja kasa?!
-Wiesz dobrze, że teraz nie mam. Daj mi trochę czasu. - powiedział prawie padając na kolana to mnie trochę rozśmieszyło, ale nie dałem tego po sobie poznać.
-Masz czas do końca tygodnia. A jak nie to inaczej to załatwimy. - Powiedziałem, wyciągnąłem pistolet i strzeliłem mu w nogę. - Dozobaczenia Nialler!
Wyszedłem z domu i odjechałem z piskiem opon. Nie wiem co mnie napadło, żeby strzelać mu po nogach, ale musiałem się trochę wyżyć, bo wczorajszy telefon od tej suki trochę mnie zdenerwował, przez co miałem ochotę powystrzelać pół mista, a może nawet więcej. Po drodze zajechałem jeszcze do jakieś kawiarni i kupiłem sobie kawę,a potem pojechałem prosto do domu.


_____________________
Rozdział z lekkim opóźnieniem i trochę krótki, za co bardzo was przepraszam, ale miałam tak zwaną zwiechę przez co nie miałam weny.
Mimo wszystko chciałyśmy wam podziękować za 1200 wyświetleń i 9 komentarzy! To dla nas wiele znaczy!

Pozdrawiamy IDA.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

7 komentarzy

  1. Świetny rozdział <3 Nie mogę się doczekać następnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra kocham jak piszecie <3 next please :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że ci się podoba. :* / A

      Usuń
  3. Codziennie płaczę w poduszkę. W każdej godzinie i minucie spływają mi słone łzy po policzkach. Ty nie wiesz, ile wycierpiałam oczekując na kolejne przypadkowe spotkanie. Ty nie wiesz, że moja mała i skromna osoba żyje na tym pieprzonym świecie. Ty jesteś wielką gwiazdą, a ja ciszą myszką.

    Jak potoczą się losy Mai, Harr'ego i Niall'a ? Czy członkowie najpopularniejszego boysbandu będą chcieli wykorzystać Maję ? Czy dziewczyna będzie umiała postawić czoła niebezpieczeństwu?
    Serdecznie zapraszam : http://sometimes-we-forget-who-we-are.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.