sobota, 3 września 2016

Rozdział 61



**Oczami Abigail**

Żadne auto mnie nie minęło, odkąd zaczęłam uciekać. Cały czas się odwracałam sprawdzając, czy nikt mnie nie śledzi. Chciałam wyrzucić z głowy wszystko, co tam mnie spotkało. Nigdy już się to nie powtórzy. Moja psychika została zniszczona, a teraz pragnę znaleźć się w domu. Dziewczyny pewnie się nie nabrały na moje „jestem u rodziców”. Sama nie uwierzyłabym sobie, jeszcze mój głos był tak łamliwy.

Usłyszałam zbliżający się pojazd. Pierwsza myśl to ukrycie się. Jednak zatrzymałam się i zaczęłam machać. Srebrna osobówka zatrzymała się tuż przede mną. Podeszłam do drzwi od kierowcy. Za kółkiem zastałam młodą blondynkę, mającą na oczach czarne okulary.

-Proszę, pomóż mi -załkałam patrząc na jej twarz. Idealna.

-Wskakuj – wskazała na drzwi pasażera. Pobiegłam do nich i znalazłam się w bezpiecznym miejscu. Na reszcie mogłam spokojnie złapać oddech, i nie musiałam się bać. Nikt mnie teraz nie dorwie.

-Co ci się stało? - Spojrzałam na nią, ale ta patrzyła przed siebie. Przygryzłam dolną wargę widząc przed oczami tą postać. Wzdrygnęłam się.

-Zostałam napadnięta – zaryzykowałam – ale wydostałam się z lekkimi zadrapaniami.

-To już zauważyłam – prychnęła ściągając okulary. Niebieskie tęczówki, blond włosy, śliczny uśmiech. Ideał dziewczyny...

-Możesz wysadzić mnie w centrum, mieszkam niedaleko..

-W takim stanie? Wolę cię odstawić pod same drzwi.

Zamilkłam nie wiedząc co odpowiedzieć. Obniżyłam się w siedzeniu patrząc za okno. Myślałam tylko o wejściu do domu. Tam spotkam najbliższych i będę bezpieczna. Nikt mnie już nie skrzywdzi..

-To tutaj – wskazałam na znaną mi uliczkę. Blondynka skręciła i stanęła centralnie przed moim blokiem. Odpięłam pas chcąc wysiąść.

-Może wejdziesz? Przynajmniej tak mogę się odwdzięczyć – zaproponowałam otwierając drzwi. Dziewczyna rozejrzała się po okolicy i odpięła swój pas.

-Czekaj, tak nie pójdziesz – spojrzała na mnie i zaczęła czegoś szukać – masz.

Podała mi długi ciemny sweter, który zakryje moje siniaki. Narzuciłam go na siebie i ruszyłyśmy w stronę wejścia. Oczywiście nie mam kluczy, bo zostały w torebce. Ale całe szczęście sąsiadka z pierwszego piętra wyszła, więc złapałam drzwi i udałyśmy się do środka. Nic nie mówiłam, bo jak najszybciej chciałam wbiec do mieszkania.

Nacisnęłam niepewnie klamkę, mając nadzieje, że jednak dziewczyny nie zamknęły się na klucze. Bez problemu otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Usłyszałam kilka głosów. Wchodząc do salonu nikt mnie nie zauważył. Wszyscy byli zajęci dyskutowaniem, ale kiedy moja wybawicielka zatrzasnęła drzwi, wszystkie pary oczu zostały skierowane w moją stronę...

Pobiegłam do dziewczyn, które ruszyły w moją stronę. Wpadłam w ich ramiona i wspólnie się popłakałyśmy. Tego właśnie potrzebowałam – ich ciepła. Ale następną osobą, której pragnęłam był On. Stał i nie wierzył w to co widzi. Pokręcił głową kiedy podeszłam i się w niego wtuliłam. Poczułam jak jego serce przyśpiesza, a ja dalej płaczę. Łkałam czując się bezpiecznie przy najbliższych, którzy zapewne będą wypytywać. Ale nie jestem gotowa na zwierzenia. Nie wiem kiedy będę miała odwagę im wszystko powiedzieć.

-Ehem – jej odchrząknięcie zwróciło uwagę wszystkich...

**Oczami Lou**

Cały czas szukaliśmy Abigail. Sam miałem nadzieję, że będzie u dziewczyn w mieszkaniu. Jednak nie było żadnego śladu, a w salonie zastaliśmy kolejną karteczkę z napisem „Szukajcie dalej”. Przeraziłem się, bo to mogła być Amy. Przecież nie mógłbym usiedzieć na tyłku, dokładnie jak Zayn. Ten chłopak cały czas chodzi w kółko myśląc na głos, a dziewczyny dorabiają mu cały czas kawy. Proponowałem mu chwilę odpoczynku, ale nie chciał nawet zamykać oczu. Sprawdzał co chwilę telefon, a jak znikał to był w jej pokoju. Siedział tam parę minut i wracał z nowymi pomysłami. Zrobiło mi się go szkoda, bo ja też bym nie mógł wytrzymać, jeśli to mojej dziewczynie by się coś stało. I to jak każdy sądzi, została uprowadzona przez ich prześladowcę. Jeszcze nigdy nie miałem z czymś takim do czynienia. Oglądałem różne filmy, ale nie przeżywałem tego na własnej skórze. Moje życie, jak i chłopaków życie jest nieco inne, niż normalnych ludzi. Lecz coś takiego zdarzyło się u nas pierwszy raz.

Teraz czasy się zmieniły i wiem co wszyscy aktorzy czują. Codziennie ten sam strach przed utratą bliskiej osoby. Dlatego odkąd wróciliśmy do Londynu, nie wypuszczam jej z ramion. Dziękuje Bogu, że ją mam.

W końcu doczekaliśmy się Abigail. Tak po prostu weszła do mieszkania. Byłem w szoku widząc jej zadrapania i obitą twarz. Pierwsza myśl „Nie chce być w jego skórze” Kto doprowadza kobietę do takiego stanu?!

Jednak nie przyszła sama. Po niej do salonu weszła... Diana. Nikt się jej tu nie spodziewał. Spojrzałem na Liama, który był w takim samym szoku jak ja. Patrzyła się na nas i uśmiechała szeroko. Malik dopiero po chwili ją dojrzał.

-Aaa – Abi wytarła łzy – to jest osoba, która mi pomogła wrócić.

Zdziwieni nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Pierwszy raz mnie tak bardzo zatkało, że nie mogłem zebrać myśli. Nagle ta osoba chce zrobić coś dobrego? Nie uwierzę w to nigdy..

-A to ciekawe – zaczął Liam – dlaczego ona ci pomogła? Skoro cię nienawidzi, jak każdej z was..

-Co? - spytała Susan nie odrywając wzroku od swojej zaginionej przyjaciółki.

-Może Diana sama powie? - Spytałem patrząc na nią. Wydęła wargi i poprawiając włosy zerknęła na Abi.

-Owszem, ale widząc w takim stanie dziewczynę – wskazała na jej posiniaczoną twarz – nawet ty byś pomógł wrogowi.

-Chwila.. Czyli ty jesteś Diana? Ta Diana?! - krzyknęła Amy. Blondynka prychnęła i pokiwała głową. Kolorowa zrobiła krok w jej stronę, ale ona nic sobie z tego nie zrobiła. Po prostu stała i nas obserwowała.

-Jak wy nisko upadliście – skomentowała naszą trójkę – ale ja zawsze na was czekam i możecie …

-Możesz wyjść – Susan wskazał jej drogę – natychmiast!

-Więc to tak się dziękuje? - Puściła mi oczko i wyszła. Zostawiła nas z tyloma pytaniami. Owszem, nie mogłem jej pozwolić tu zostać. Nie kiedy, dziewczyny zobaczyły jak wygląda, kim jest i wie gdzie mieszkają. To i tak nie była wielka awantura, ani nic podobnego. Abigail przeprosiła nas, ale nikt jej nie miał tego za złe. Przecież dzięki Dianie, wróciła do nas cała. Jeszcze nie znam całej historii tego powrotu, ale zapewne dowiem się. A wtedy będziemy mogli z chłopakami wszystko obmyślić. Może wreszcie uda nam się złapać odpowiednią osobę.

-Boże gdzie ty byłaś? - spytała Amy, kiedy wszyscy się uspokoili i usiedliśmy w salonie. Pomogłem Kolorowej zrobić dla każdego coś ciepłego. Przygarnąłem ją do siebie, widząc jak Zayn obejmuje Abigail. Nie puścił jej nawet na chwilę odkąd tylko weszła. W takiej sytuacji ich kłótnia przepadła w zapomnienie. W sumie, każda głupia sprzeczna nie ma znaczenia, po takiej sytuacji.

-Nie mam pojęcia – wyszeptała – na obrzeżach Londynu, chyba w jakimś opuszczonym hotelu.

Zacząłem myśleć gdzie jest takie miejsce. Przyszedł mi do głowy jeden budynek, ale nie jestem pewny czy to ten. Bo ostatnio moi znajomi tam jechali na imprezę. A raczej by mi powiedzieli, jeśli jest to totalnie opuszczone miejsce.

Po godzinnym posiedzeniu w mieszkaniu dziewczyn, postanowiłem wracać do domu. Amy chciała jechać ze mną, bo skoro Zayn zaopiekuje się Abigail, to ona może być u mnie. Jutro posiedzi z przyjaciółkami. Mi było wszystko obojętnie, bo wiem jak one jej teraz potrzebują.

Kolorowa spakowała się w jedną torebkę, pożegnała się ze wszystkimi i mogliśmy jechać.

-Może powinnam zostać? - spytała siedząc już w samochodzie. Spojrzałem na nią uchylając okno. Wzruszyłem ramionami odpalając papierosa.

-Skarbie, jak ty chcesz. Ale Malik sobie poradzi, ty z nią posiedzisz jutro – uspokoiłem ją. Pokiwała głową zapinając pasy. Spokojnie ruszyłem w stronę swojego domu. Droga nie była taka zła, ale korki zaczynały się pojawiać. To ze względu na południe. Wszyscy gdzieś jadą, albo skądś wracają. A wtedy trzeba czekać i czekać.

*

-Zamówmy pizzę – zaproponowała dziewczyna, leżąc na moim brzuchu. Spędzamy cały dzień w łóżku oglądając jakieś filmy. Na nic innego nie miałem ochoty, a ona tym bardziej. Owszem, proponowałem jej wyjście na miasto, ale Am wolała posiedzieć we dwójkę w domu. Więc przystałem na jej propozycję.

-To musisz mnie puścić – ucałowałem ją w czubek głowy i wyszedłem spod kołdry. Odnalazłem telefon, a następnie kapcie.

-Chcę z ananasem! - Krzyknęła, zanim zamknąłem drzwi. Wykręciłem numer do najlepszej pizzerii, i zamówiłem nam dwie duże i do tego sosy czosnkowe. Czas oczekiwania miał potrwać jakieś 20 minut. Więc w tym czasie wstawiłem czajnik na jakąś kawę i może herbatę dla dziewczyny. Oparłem się o blat słuchając czy Am idzie do mnie. Jednak czego ja oczekuję. Jej się pewnie nawet nie chce ruszyć z łóżka. Czeka, aż przyniosę jej jedzenie i picie. Wtedy się ucieszy i ponownie wróci do oglądania swojego serialu. Nie wiem czemu się na to zgodziłem, ale była taka przekonująca... Szczególnie jak pozbyła się swojej koszulki.. Żaden chłopak, nie mógłby jej wtedy odmówić...

-Kotek, chcesz coś do picia? - Wbiegłem na górę chwilę przed wyłączeniem czajnika.

-Herbatę zwykłą – odpowiedziała wpatrując się w telewizor. Spojrzałem na moment, jedynie dostrzegłem jak ktoś krzyczy i trochę krwi wkoło. Ona to ma swoje gusta..

Znalazłem się szybko na dole, i zalałem nam napoje. Nie chciało mi się iść na górę, bo pewnie zaraz przyjedzie dostawca z naszą kolacją. A wtedy bym musiał ponownie ruszyć tyłek na dół. Odnalazłem jakąś tacę i zapakowałem na nią dwa kubki. Akurat usłyszałem podjeżdżające auto. Wyjąłem pieniądze i poszedłem do drzwi, aby wyjść na zewnątrz...

**Oczami Amy**

Widząc Abigail serce mi stanęło. Byłam rozpaczano, bo oczekiwałam najgorszych wieści. Ale całe szczęście, wróciła do nas. Owszem kilka siniaków i rozcięta warga. Nie zdążyłam jej o wszystko wypytać, bo stanęła mi na drodze Diana. Po raz pierwszy ją zobaczyłam. Tak jak myślałam, kurewsko ładna blondyna. A do tego wredna i pragnąca chłopaków. Chciałam ją wypieprzyć siłą z naszego mieszkania, lecz całe szczęście wyszła. Wtedy skupiliśmy się na Abigail i jej opowieści. Nie mówiła nic, zanim nie zadaliśmy pytania. Brunetka sama nie była skora do rozmów, dlatego postanowiliśmy dać jej odpocząć od tego wszystkiego. Malik nie spuszczał jej z oczu, więc ja postanowiłam się spakować i jechać do swojego chłopaka. Susan i Liam chyba to samo zrobili. Jednak zrobiło mi się trochę głupio, bo chciałam poznać szczegóły tego uprowadzenia. A już na pewno, chciałam obejrzeć jej siniaki. Tylko zostawił ślady na twarzy? Na pewno niee. Co ona musiała tam przeżyć, nie wyobrażam sobie w tej chwili.

Taki dzień lenia, bez myślenia, bez bania się, po prostu siedząc w łóżku z Louisem dobrze mi zrobił. Przeleżeliśmy kilka godzin oglądając telewizję. On nie wiedział o co chodzi w moim serialu, ale ja się uparłam. Chciałam bardzo skończyć ten sezon, a nie mam nigdy czasu. Jeszcze to jest serial, podobny do naszego życia. Teraz przynajmniej wiem, jak te wszystkie aktorki to muszą znosić. Granie roli, która może przynieść ci filmową śmierć. No proszę, okropne..

Każda kobieta ma ten sam sposób na chłopaka. Wystarczy go pocałować, uśmiechnąć się i zachęcić do seksu. Wtedy jest twój i zgodzi się na wszystko..

-Taką kolację to ja rozumiem – powiedział zajadając się swoją pizzą. Jak ja dawno nie jadłam hawajskiej. Przecież minęło kilka tygodni, a ten smak jest niezastąpiony. Nic tak nie smakuje jak właśnie to ciasto. Idealne na takie wieczory spędzone w łóżku. Brakuje mi tylko piżamki i ciepłego kocyka. Za to mam super wygodne poduszki i przyjemną kołdrę. Tommo chyba specjalnie kupił sobie nowe rzeczy do sypialni. Wszystko jest takie super, muszę mu zaproponować kupno łóżka wodnego. Wtedy to już w ogóle będzie jak w niebie. Moja kuzynka ma takie. Jak tylko u niej nocowałam, to zawsze we dwie tam spałyśmy. Można się wyspać oraz poskakać.

-Musicie złapać tą osobę – powiedziałam leżąc ponownie na jego klatce piersiowej. Zjedliśmy i ja skończyłam oglądać. Nie zostało nam nic więcej, jak kłaść się wreszcie spać. Po tylu godzinach na nogach, a do tego bieganie po lesie, mam dość. Jestem szczęśliwa, bo Abigail wróciła do domu. Nie cała i zdrowa, bo od razu widać po niej, że coś jest na rzeczy. W jej głowie jest pewnie niezły bajzel, a maturę ma już pojutrze.

-Nie przejmuj się tym, my wszystko opanujemy. Tylko daj nam czas. - Odpowiedział głaszcząc mnie po głowie. Przygryzłam wargę kiwając lekko głową.

-Wiem, ale to mnie zaczyna przerażać. Włamania, prześladowania, porwanie! Teraz to będę się bała w ogóle wyjść gdzieś. Może ja będę następna?

Chłopak podniósł się gwałtownie w górę.

-Ej – zaczął – nawet tak nie mów. Zajmiemy się wszystkim, obiecuję ci to. Kiedy dojdziemy do tego, kto to jest, nie będziecie się musiała o nic obawiać. Nikt już nigdy nie stanie na waszej drodze – pocałował mnie w usta, a ja poczułam jak w ten sposób złożył mi obietnicę. Przyjęłam ją, a następnie zamknęłam oczy wsłuchując się w bicie jego serca.

Odkąd tu jesteśmy, nie dostaliśmy żadnego SMS od chłopaków czy dziewczyn. Może to dobry znak, ale teraz nie wiadomo. Ja wolałam im nie przeszkadzać, a jedyne co mam w głowie to sen. Padam na twarz i jeszcze myślę o jutrzejszym dniu w pracy... Zabijcie mnie, ale nie chce mi się. Powinnam mieć wolne przez cały okres matur, bo... W sumie nie mam powodu. Dziewczyny zdają w dzień, a ja jestem do wieczora w mieszkaniu. Nie mam żadnych dobrych argumentów, na przedłużenie sobie urlopu.

Jestem strasznie ciekawa jak tam Emily, nie odzywała się do mnie długo. Pewnie wpadnie bez uprzedzenia w najmniej odpowiednim momencie. Ale za to ją kocham, w końcu rodziny się nie wybierało. Czasem żałuję, ale z drugiej strony są wyjątki. Właśnie tak szalone i nieobliczalne.

-Lou.. Jak będzie wesele brata Abi to idziesz ze mną.. Tak tylko mówię, jeśli nie masz garnituru – przypomniałam sobie przed zaśnięciem, że za jakieś dwa miesiące Matt się chajta. Dziwnie uczucie, znając go tyle lat. Ale cieszę się, bo będzie można się pobawić i pojeść...

*

-Jedźcie tam, gdzie macie jechać. Potem tylko się odezwij – pocałowałam go na pożegnanie i zamknęłam na wszystkie możliwe zamki drzwi. Przyjaciółki siedziały w salonie jedząc owoce i oglądając film. Dołączyłam do nich, ale nie mogłam się skupić na oglądaniu, jeśli nie znam kilku odpowiedzi.

Chłopaki pojechali w jakieś miejsce, sprawdzić czy to ten hotel. Mają nam dać potem znać czy kogoś znaleźli. Mam nadzieję, że to będzie strzał w dziesiątkę i wreszcie go dopadną. Wtedy Abi może się przed nami otworzy. Jednak ja muszę ją wypytać, bo patrząc na jej siniaki tylko chce ją przytulać, i zabić każdego kto to zrobił. Skro jest to nasz psychiczny fan, powinien wiedzieć co się stanie z nią po takim czymś. Załamie się i będzie nie tą co zawsze. Pytałam się Zayna czy coś wie, ale brunetka mu nic nie opowiedziała. Najwidoczniej nie była w stanie wracać w to miejsce myślami.

-Abi – wyszeptałam zwracając jej uwagę – powiesz nam co się stało?

-Przecież widzisz – wskazała na swoją twarz – nie każ mi tego powtarzać..

-Kochanie, my tylko chcemy wiedzieć – poparła mnie Susan. Bennett westchnęła przymykając oczy. Kiedy je otworzyła, zauważyłam zaszklone oczy. Przygarnęłam ją do siebie.

-To jest okropne – wychlipała – nie życzę tego nikomu.. Po prostu obudziłam się w obcym miejscu, z raną na głowie. Opatrzyłam ją i wyszłam... S-stanął na mojej drodze ii... potem do was zadzwoniłam. Ale przysięgam! - rozpłakała się całkowicie, a ja czułam się tak samo przygnębiona – nie poddawałam się, ale jego ciosy były coraz mocniejsze i zmusił mnie do kłamstwa... J-ja chciałam..

-Już ciii- uciszyłam ją – wszystko już wiemy..

Ruda tak samo jak ja zaczęła płakać. Wyobraziłam sobie to wszystko. Przeszła horror. Dobrze, że uciekła i ktoś taki nawet jak Diana ją przywiózł. Przynajmniej dotarła cała do domu i jest z nami. Nie wypuścimy jej już samej nigdzie. A na spacery też się żadna z nas nie wybiera. A jak już to z jakimś chłopakiem. Nie mam zamiaru znowu płakać przez tego skurwiela. Takich trzeba tępić, a nie pozwalać im żyć.

Nic nie mówiąc leżałyśmy przytulone na sofie. Film sobie dalej leciał, ale ja nie wiedziałam już o co w nim chodzi. Za bardzo skupiłam się na Abigail, najwidoczniej one też nie wiedzą.

Postanowiłam rozluźnić smutną atmosferę, więc zaproponowałam wspólne gotowanie. W końcu jest pora obiadowa. W sumie to trochę późnego obiadu, ale pewnie brunetka nic już nie jadła od piątku. Ja też bym nie mogła nic przełknąć, ale trzeba coś przegryźć. Dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Sus szybko zareagowała i pobiegła do kuchni, żeby zobaczyć co mamy. Abi się trochę ociągała, ale w rezultacie wstała.

-Więc, możemy zrobić sałatkę, klopsiki z sosem i ziemniaczki – zaproponowała Susan pokazując nam wszystkie składniki.

-Mi pasuje – odpowiedziałam zerkając na Bennett. Pokiwała głową i zabrała się za mycie rąk. Postąpiłam tak samo. Moja rola to obieranie ziemniaków. Ruda wzięła się za klopsiki, a Abi kroiła warzywa na sałatkę.

Puściłam radio, żebyśmy czuły się jak zawsze. Widziałam jak wykonują swoje czynności w rytm muzyki. Chwilowo przynajmniej nie myślimy o tym wszystkim.

Skończyłam swoją część, więc musiałam zająć się sosem. Podskakując mieszałam parę składników. Jednak kiedy się odwróciłam, zastał mnie straszny widok.

-Abigail, czy ty się myłaś? - wypaliłam stojąc w miejscu.

-Co?! - odwróciła się z głupim uśmiechem.

-Czy.. wczoraj się..

-Słyszałam, ale to chyba jasne. Spędziłam kilka godzin pod prysznicem. - Odpowiedziała przyjmując całkiem poważną minę.

-Jednak, to nie jest do zmycia.. - wskazałam na jej plecy. Susan zatkała dłonią usta.

Na tyle naszej przyjaciółki, był wyryty mały napis „Wrócę”.



Pokazałam jej go w lustrze. Niepotrzebnie, bo od razu zakryła się swetrem i pobiegła do pokoju. Chciałyśmy pójść do niej, ale zamknęła się na klucz. Nie pozostało nam nic, oprócz czekania na jakiś telefon od chłopaków..
__________________
Hejoo xx
Taaa masakra, bo szkoła się zaczęła ;-; Byłam z jednej strony zadowolona, ale idąc na pierwsze zajęcia, gdzie od razu 8 lekcji mnie przywitało w tym 2x chemia.. to ja podziękuje xd Ale co zrobić? Skoro chce się coś osiągnąć to trzeba walczyć! Pamiętajcie xx Szkoła to zło, ale przyszłość w jakimś stopniu od niej zależy : D A jak ma się marzenia jak ja : Medycyna <3 to muszę się postarać xx
A jak u was? Jak rozdział? xd  Na początku nie miałam na pomysłu, bo chyba choroba mnie dopadła... moja rodzinka w łóżku, a mnie coś właśnie bierze ; < Ale w końcu go skończyłam xx
Dobra, miłego tygodnia w sql i do napisania ^^
POZDRAWIAMY IDA <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
8 KOM= NEXT

10 komentarzy

  1. Uważam że albo Diana za tym stoi, albo ktoś zupełnie inny. Ja w piątek mam tylko 5 godzin <3. /G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Next!!❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski, czekam na nexta ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny rozdział???

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle, super!!!!/W.❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. genialne, kiedy next??

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne to opowiadanie dopiero zaczynam czytać ��☺

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.