wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 43!

**Oczami Amy**

-Diana? - nie miałam pojęcia co na to odpowiedzieć.
-Emm, tak – odpowiedziała za mnie Abi. Lekarz popatrzył na nas jak na wariatki i wskazał drogę do sali. Ruszyłam szybko na drugie piętro, niestety winda była zajęta więc wbiegłyśmy po schodach.

Weszłam do środka gdzie leżał mój chłopak. Rozpłakałam się podchodząc i go przytulając. Był zaskoczony.

-Eee, znamy się? - spytał zakłopotany.
-Nie żartuj sobie -zaśmiałam się wycierając mokre policzki. - Myślałam, że coś ci się stało.
-Nie żartuje, naprawdę cię nie pamiętam. Może to wina wypadku?

Moje samopoczucie jeszcze bardziej spada. On nie może mnie nie pamiętać! To się nie dzieje naprawdę, to nie prawda, nie, nie, nie.. Złapałam się za głowię, poczułam na ręku dłoń przyjaciółki. Do sali wszedł lekarz z papierami.

-Zapomniałem Panią uprzedzić, Pan Louis stracił pamięć. Nie pamięta nic od 2013 roku – zamurowało mnie. Patrzyłam na niego nie rozumiejąc co do mnie mówi – Ale spokojnie, przeczuwamy, że pamięć do kilku tygodni powinna wrócić. To nie był poważny wypadek, więc wszystko się naprawi – wyjaśnił widząc moją minę. Chciałam go zabić za to co mi powiedział. Czemu musiało się to stać? Kurwa, to najgorszy dzień w moim życiu. Nasze wspomnienia przeminęły, wszystko co nas łączyło zniknęło jak mała mydlana bańka.
-Jestem twoją dziewczyną.. od paru miesięcy – odpowiedziałam. Zdziwił się. No tak, on nie miał nigdy dziewczyny przez długi czas.
-Przepraszam, ale serio nie kojarzę nic od pierwszego wyścigu kilka lat temu. To też jest dla mnie szokiem, ale może spróbuj mi przypomnieć? - lekarz cały czas stał słuchając o czym rozmawiamy kontrolując całą sytuację.
-To będzie wspaniały pomysł, lecz proszę wrócić jutro. Dziś pacjent musi zregenerować siły na jutrzejszy dzień – wyganiał nas z sali. Nie chciałam nigdzie iść. Chciałam tu zostać z nim.
-Spróbuj sobie przypomnieć te wakacje, wrócę jutro – pocałowałam go w policzek zaczynając płakać, ale powstrzymałam cisnące się łzy. Ja jeszcze nigdy tak często nie płakałam. Postanowiłam być silna i taka będę. Nie mam zamiaru się mazać co chwilę, chociaż jest to nieuniknione. Przecież takie sytuacje nie są codziennością.

Nie odzywałam się przez całą drogę do domu. Nie miałam ochoty na słuchanie, ani rozmowę. Kiedy weszłyśmy do mieszkania udałam się do sypialni kładąc do łóżka przy zgaszonym świetle. Zakryłam twarz poduszką próbując usnąć, ale w takim stanie nie uda mi się. I tak już dochodzi prawie 4 rano, więc po co komu sen? Muszę być gotowa na powrót do szpitala.

Wstałam i postanowiłam przetrzepać wszystkie półki gdzie mogą być nasze zdjęcia z różnych imprez, budek, oczywiście na telefonie mam specjalny folder do tego. Za kilka godzin tam wrócę i mu wszystko pokażę. Opowiem mu o nas, o tym jak go kocham i nie może kurwa tak nagle zniknąć z mojego jebanego życia. Nie pozwalam mu na to!

**Oczami Abigail**

Amy zniknęła w swoim pokoju. Natomiast my zostałyśmy na dole stojąc jak debilki w salonie i myśląc co teraz. Ona nas potrzebuje, ale Amy to w końcu Amy. Lubi udawać twardą choć prawda jest inna. Wymieniłyśmy porozumiewawcze spojrzenia i ruszyłyśmy w górę do siebie. Rzuciłam tylko torebkę na łóżko i wróciłam na korytarz idąc do przyjaciółki. Weszłam i zobaczyłam ją na środku pokoju przeglądającą zdjęcia. Zakręciła mi się łza w oku widząc ją w takim stanie. Ona nie jest osobą, która ukazuje swój smutek. Podeszłam do niej by ją mocno przytulić. Nie odwzajemniała, ale po chwili poczułam jak owija ręce wokół mnie. Siedziałyśmy tak we dwójkę i dołączyła do nas Susan. Nic nie mówiłyśmy by nie pogorszyć sytuacji. Cisza panująca między nami była najlepszą rzeczą w tym momencie. Nie wyobrażam sobie czuć tego co ona. Po prostu nie umiem tego sobie uświadomić, że mój chłopak mógłby nagle zapomnieć mnie, wszystkie chwile spędzone razem, po prostu wymazałby mnie ze swojego życia. Taka czysta kartka tylko została. Teraz jest tak w jej sytuacji, u niej jest cała książka, a Louis zrobił z niej czysty nowy zeszyt.

-Dziewczyny, wiem że chcecie dobrze, ale jest prawie po 4, a wy idziecie do szkoły na 9 – zaczęła na co się zaśmiałyśmy. Będziemy bardzo żywe.
-To ja lecę, do jutra – pożegnała się pierwsza ruda wychodząc do siebie.
-Ja też w takim razie znikam, ale pamiętaj. Uczucie miłości nie znika wraz z pamięcią. Jeśli się kogoś kochało to, to się pamięta – ucałowałam ją w głowę i wyszłam...

*

-Susan, nie spij! - szturchałam dziewczynę podczas naszej drugiej lekcji. Dochodzi 11, a my już chcemy do domu. Jak ja chcę napisać tą głupią maturę i mieć to z głowy. Nie musiałabym chodzić do szkoły, ani nic.
-Nie śpię – odpowiedziała trzęsąc głową na kolejnej lekcji angielskiego. Mamy dwie pod rząd. Potem ja idę na biologię, a ona na fizykę. Nie wiem kto ją będzie tam budził, ale jakoś da radę. Nauczyciel nam coś dyktował, a ja zapatrzyłam się na chwilę w stronę Niall'a, który liczył pieniądze na ławce zamiast notować. Odkąd się zmienił nie zamieniam z nim nawet słowa wiedząc jak to się może skończyć. Nawet jakbym chciała to z nim nie da się spokojnie porozmawiać. Zawsze musi mi coś zrobić przez co jestem zdolna do płaczu.
-Dobra, a tak kończąc naszą lekcję to jak przygotowania do studniówki? Został wam ten tydzień, bo już w tą sobotę lecimy na imprezkę– powiedział nasz pan.

Spojrzałam zszokowana na Susan, a ona na mnie.

-Ja pierdole – wymsknęło mi się na co większość na mnie spojrzała. Zaczerwieniłam się kładąc głowę na ławce. Kompletnie o tym zapomniałam.
-Panienko Bennett czy coś się stało? - spytał ze śmiechem przyglądając się mojej reakcji na jego słowa.
-Oczywiście, że nie, profesorze – odparłam zastanawiając się jak to tak szybko minęło. Zadzwonił dzwonek, a ja załamana wyszłam z przyjaciółką dyskutując o wyjeździe na zakupy i to porządne. A przy okazji trzeba się umówić do kosmetyczki, która pewnie już jest zajęta.
-Ej mam! Pójdziemy do twoich znajomych co prowadzą zakład fryzjerski, oni pewnie znają kogoś kto nas umaluje, a oni zajmą się włosami – rozpromieniłam się po tych słowach.
-Jesteś genialna! - ucałowałam ją w policzek i pobiegłam na dół gdzie mam biologię. Wyciągnęłam telefon by napisać do tego kolegi, czy mają wolny termin dla przyjaciół. Przechodząc przez korytarz podniosłam wzrok na dwójkę chłopaków przede mną stojących.

Niall wyciągał woreczek z białym proszkiem i dał go jakiemuś kolesiowi z młodszej klasy. Ten natomiast wyjął hajs i dał blondynowi. Od razu się rozeszli niby nigdy nic. Co się z nim dzieje? Aż tak nisko upadł, żeby młodszym od nas wciskać to gówno?

Na moje szczęście zobaczył mnie i ruszył w moją stronę, ale szybko odwróciłam się i pobiegłam do klasy gdzie już była lekcja. Przeprosiłam za nieobecność i zaczęłam pisać notatkę oraz słuchać o chorobach genetycznych. Nie mogę się skupić na tych wszystkich chromosomach, bo po głowie chodzi mi Horan i to co się z nim dzieje. Był takim genialnym wesołym chłopakiem i tak skończył. Jeśli to przeze mnie to mam ochotę się zapaść pod ziemie. Nigdy nie chciałam by ktoś przeze mnie w taki sposób kończył. Myślałam, że jak ktoś się rozstaje z drugą połówką to oni jednak jakoś się trzymają i brną do tego, żeby być lepszym człowiekiem. By pokazać swojemu byłemu kim się jest bez niego. A tu takie rozczarowanie... Żałuje, że z nim byłam. Może byśmy byli dale przyjaciółmi i mogłabym mu jakoś pomóc? Ale z drugiej strony to przez niego poznałam Zayn'a, a to jest akurat sprawa, której najmniej żałuje.

Wychodząc z ostatniej lekcji, która na szczęście skończyła się po 13, bo nauczycieli nie ma to zostałam zaatakowana przez Niall'a. Przycisnął moje ciało do szafek tak mocno, że czułam wbijające się klamki w plecy.

-To boli! - krzyknęłam widząc w jego oczach czerń, a nie te piękne oczy.
-Musimy sobie coś wyjaśnić – wysyczał – Zapomnij o tym co widziałaś. Nie miało to nigdy miejsca, jasne?!

Nie odezwałam się tylko patrzyłam przerażona na jego poczynania.
-Jasne! - wydarł się tak, że ludzie zaczęli się odwracać i sprawdzać co się dzieje. Jednak nikt nie wpadł na to by mi pomóc. Kocham ludzi!
-Nie krzycz, okej? Niall, chce ci pomóc – odezwała się moja litość. - Nie mogę znieść tego jak zawsze kończą się nasze rozmowy. Nie chcę kolejny raz płakać, bo robisz mi krzywdę. Ja po prostu chciałabym, żeby wszystko było jak dawniej.

Zapadła cisza, a on poluźnił moje ciało. Odetchnęłam nie spuszczając z niego wzroku. Myślał nad tym co powiedziałam. Na reszcie zaczął się zastanawiać. Byłabym wdzięczna, gdyby jednak się uspokoił i dał sobie pomóc. Brzmię trochę jak matka Teresa z Kalkuty, ale mam dobre serce. Przynajmniej tak mi się zdaje. Amy mówi, że za dobra jestem dla takich beznadziejnych przypadków. Zgadzam się z nią, ale kurdee. To trudne być suką.

-Abi, jestem całkowicie opanowanym człowiekiem, ale kiedy taka osoba jak ty wyprowadza mnie z równowagi to nie mogę inaczej. Przestań się mieszać w moje sprawy i żyj swoim życiem!
-O czym ty mówisz? Nie mieszam się w twoje życie, chcę tylko udzielić pomocy, ale jak widać w tym świecie już nie można nawet pomagać – odpowiedziałam zdenerwowana. Nie dość, że człowiek stara się pomóc to spotyka się z odrzuceniem.
-To nie ja puszczam się z Malikiem nie wiedząc, że wystarczy jedno spotkanie z przeszłością i będziesz jego zabawką w śmietniku! - wykrzyknął śmiejąc się prosto w moją twarz. Mój oddech zderzał się z jego. Tylko różnica jest taka, że ja nie mogłam wyrównać oddechu ze względu na jego słowa. Przeszłość? Co on ma na myśli?

-Chwila puszczała? Czy ty wiesz co to za słowo? - obraził mnie, nawet bardzo.
-Dokładnie tak mówię – wyszarpałam się z jego uścisku odpychając go na bok. Moja ręka zwinęła się w pięść i wylądowała na jego szczęce. Ruszyłam w bieg do wyjścia.

Już byłam na dworze, ale zatrzymał mnie łapiąc moją rękę.

-Jeszcze nie skończyliśmy – odparł zaciskając z taką siłą moje przedramię, że czułam jak kości mi się zaczynają miażdżyć. Już po raz setny zaczynam przez niego płakać.
-Puść mnie! - krzyknęłam by wreszcie coś do niego dotarło.
-Chce cię uprzedzić..
-Nie słyszałeś co do ciebie mówi?! - zjawił się jak w bajce książę na pomoc sowjej księżniczce w tarapatach...

**Oczami Zayn'a**

-Ooo znalazł się wybawca – Horan puścił moją dziewczynę, która miała już całą czerwoną rękę.- Może ty opowiesz jej o przeszłości? - zapytał z podtekstem, o którym tylko nasza piątka wie. Spojrzałem na zdezorientowaną i przygnębioną dziewczynę.
-Abigail, idź do samochodu. Bardzo. Cię. Proszę – wycedziłem przez zęby odprowadzając ją wzrokiem. Westchnęła, ale bez słowa udała się do środka.
-Co? Prawda boli? - spytał śmiejąc się.
-Popierdoliło cię?! Nigdy nie wspominamy o niej. To była nasza jedyna umowa, której się trzymamy – odparłem nerwowo patrząc na auto.
-Przecież one już wiedzą o niej. Tylko nie wiedzą gdzie jest i kiedy wróci by zamieszać w naszym życiu – miałem ochotę go uderzyć, ale najwidoczniej Abi już mnie wyprzedziła. Widać było odcisk dłoni na jego policzku, a raczej czerwone miejsce.
-Chuj mnie ona obchodzi! Nie wpierdalaj się w mój związek, nara – odwróciłem się idąc od strony kierowcy.
-Za późno! Wróciła, a ty zostawisz ją tak samo jak każdą inną kiedy tylko Diana się zjawia – piorunowałem go wzrokiem, ale w tym było trochę jebanej prawdy. Zatrzasnąłem za sobą drzwi i ruszyłem z piskiem opon. Nic nie mówiłem tylko uderzyłem kilka razy w kierownicę. O czym ten pojeb mówi? Wróciła? Przecież kurwa miała siedzieć na drugim końcu świata i nie wracać. Nie mogę nic powiedzieć brunetce siedzącej obok, ponieważ chwilowo i tak dużo przeżywa. Miałem być u niej w nocy by ją wspierać po przeżyciach, ale nie mogłem. Miałem pracę i obawiałem się. Po prostu nie jestem przyzwyczajony spać w czyimś łóżku z kimś. To takie nie w moim stylu.

-Zayn, czy..
-Nie teraz. Nie chcę o tym mówić – uciszyła się patrząc w boczną szybę.
Dlaczego w naszym życiu zawsze znajdzie się chwila na tak stresujące sprawy?

**

Musiałem zapalić. Nie mogę siedzieć tam na dole z nią i udawać, że to nic takiego. Udałem się na górę by zapalić trawę, którą mam schowaną. Od razu poczułem ulgę. Zszedłem po chwili do niej by kontynuować rozmowę o studniówce. Oczywiście idę z nią, bo nie pozwolę by ktoś inny ją dotykał. Tylko muszę jechać kupić odpowiedni garnitur. Już to widzę, ja+garnitur=sex bomba.

Zasłuchałem się w jej głos kiedy to omawiała szczegóły jak to będzie wyglądać. Widać jak bardzo ją to jara.
-Słuchasz mnie? - spytała podnosząc wzrok znad gazety gdzie szukała makijażu. Spuściłem wzrok by nic nie zauważyła i pokiwałem głową.
-Kłamiesz, brałeś coś? Bądź ze mną szczery – oznajmiła przybliżając swoją twarz do mojej. Przyglądała mi się, więc postanowiłem załagodzi tą sytuację. Pocałowałem ją. Chciała się oddalić, ale zmusiłem ją do zostania. Po chwili zaciętej walki wygrałem. Miałem ochotę zabrać ją do sypialni i nie wypuszczać, aż do rana, ale ma szkołę i musi wracać do domu, do Amy, która jej podobno potrzebuje. Kochana dziewczyna zapomniała o podejrzeniach i szykowała się do wyjścia. Otrząsnąłem się i odwiozłem ją do domu.

Postanowiłem pojechać do pracy. Dałem kolorowej wolne ze względu na wypadek kogoś z jej bliskich. Abi dużo mi mówiła co się stało. Mam kawałek działającego serca w sobie więc do końca tygodnia nie musi przychodzić.

Dobrze mieć sekretarkę, która za ciebie wszystko załatwi. Ponieważ w tym momencie jestem w takim stanie, że jedyną myślą jest Diana i Abigail. Zabiłbym najchętniej Horana za to kłamstwo co powiedział. Ona nie wróciła, na pewno nie. On pewnie coś ćpał i przewidziało mu się. Ćpun jebany, zapłaci mi za ten stres. Musze coś podpisać i ogarnąć jakąś imprezę w klubie o jakiejś tematyce. Bo ludzie to lubią, ale nie mam na to sił. Jedyne co mogę zrobić to siedzieć. Lecz po jakiego chuja dać mi spokój? Zawsze ktoś musi przyjść i popsuć mój czas.

-Panie Malik, jakaś kobieta przyszła do Pana. Mówi, że jest pańską dziewczyną – moja Abi już się stęskniła? Przecież sekretarka powinna wiedzieć kim ona jest.
-Wpuść ją – oznajmiłem wstając i podchodząc do okna. Przyglądałem się widokowi na Londyn. Już księżyc świeci, a widok zniewala. Usłyszałem obcasy więc się odwróciłem z uśmiechem na ustach, który zniknął, a zastąpiło go niedowierzanie.

-Ty żyjesz? - spytałem lustrując ją wzrokiem od dołu do góry.
-A wyglądam na martwą? - wy buchnęła tym prze dziewczęcym śmiechem. 
-Dlaczego? Po co tu wróciłaś?

To była ona.. Powód kłótni, smutku, zmian. Diana w całej swojej okazałości stoi przede mną po tylu latach. Czyli Horan miał rację. Ale skąd on wie? Czyżby zawitała u niego i teraz przylazła do mnie?! O nieee, w taki gry to ja nie gram.

-Stęskniłam się – puściła mi oczko podchodząc bliżej. Zrobiłem krok w tył.- A ty?
-Nie bądź śmieszna, zniknęłaś bez słowa nie dając znaku życia. Miałem tęsknić? - zaśmiałem się uderzając w biurko. - Jak cholera tęskniłem! Rozumiesz?! Wiecznie się zastawiałem dlaczego nie jesteś moja i uciekłaś – nie mogłem się napatrzeć. Tyle lat minęło odkąd ostatni raz ją widziałem, dotykałem, całowałem.

Otrząśnij się Malik! Masz dziewczynę, ustatkowałeś się, masz nowe życie – bez niej!

-Kotek, ja nigdy nie zapomniałam i nie przestałam myśleć o tobie – znalazła się na wyciągnięcie mojej ręki. Miałem ochotę ją pocałować, ale nie mogę!
-Dużo się zmieniło odkąd wyjechałaś, mam już nowe życie i kogoś na kim mi zależy.
-Wiem, mam swoje źródła – nie spuszczała ze mnie wzroku.- Ale wróciłam dla was.
-Was? Czyli co, znowu będziesz wybierać tak, że nie wybierzesz? - wyśmiałem ją.

Pokręciła przecząco głową zbliżając się na kilka centymetrów od moich ust. Dotknąłem jej twarzy by uwierzyć, że to ona. Ta sama gładka skóra, to nie jest sen.
-Nie martw się o to, widzę, że zmężniałeś – zbliżała się w stronę moich ust, a ja nie protestowałem. Kiedy już stykaliśmy się nosami, odchyliłem głowę w bok.

-Nie mogę – wyszeptałem na co pocałowała mnie w policzek.
-Ale to się zmieni – wyszła bez słowa. Zostawiła tylko swój zapach i moje nerwy. Jak mogłem chcieć ją pocałować!
-Kurwa, kurwa, kurwa! - krzyczałem w pomieszczeniu. Teraz mam w głowie tylko to jak poczułaby się Abigail. Zrzuciłem wszystko z biurka na podłogę dalej przeklinając.

Prawie ją zraniłem...

Horan miał rację. Kiedy przeszłość wraca, wraca wszystko.

-Ja pierdole! - darłem się rozwalając wszystko co było po drodze. Kiedy zdemolowałem pomieszczenie wybiegłem trzaskając drzwiami. Zszedłem do baru po wódkę i postanowiłem jechać do domu. Jechałem pijąc alkohol dla uspokojenia.
-Jesteś pojebany! - mówiłem sam do siebie. To miało mi pomóc, ale nie pomagało. Wystarczyło tylko kilka słów i prawie zapomniałem. Zapomniałem o swojej dziewczynie, o jedynej kobiecie, która mnie zmienia. Jak ta suka mogła wrócić i zacząć mieszać?! Pewnie znowu będziemy jej marionetkami i w końcu się pozabijamy. Znając życie to ja zginę pierwszy z ręki Abigail, albo którejś z jej przyjaciółek.

Będąc w domu piłem wszystko co miałam pod ręką. Opróżniłem pół barku i rozwaliłem mnóstwo szkła. To mi pomagało na uspokojenie. Kiedy miałem zdemolowany salon udałem się do sypialni. Zdemolowałem swoje łóżko rzucając się na nie z krzykiem. Poczułem wibracje więc wkurwiony zobaczyłem kto pisze.

Nie mogę się doczekać studniówki : * Tęsknie, kc.. Abi xx”

To mnie dobiło rzuciłem telefon w kąt, a za nim poleciała butelka z wódką roztrzaskując się o ścianę. Moje wnętrze zaczynało chodzić swoimi drogami. Jednak położyłem się by ochłonąć i nie zniszczyć domu. Zakręciło mi się w głowie i zasnąłem z imieniem Abigail na ustach...

**Oczami Abigail**

Zayn mi nie odpisał więc pewnie śpi, albo pracuje. Ja natomiast siedzę nad książką od biologii. Amy nie wychodzi od południa z pokoju, a raczej odkąd wróciła ze szpitala. Sprawa z Lou się nie zmienia, ale pokazując mu wspomnienia coś mu świta. A przynajmniej tak się jej wydaje, bo ma przynajmniej dowód, że nie kłamie. Dlatego on musi sobie przypomnieć. Już zapomniałam o akcji w szkole jak i przed nią. Słyszałam połowę z tego o czym mówili przed samochodem, ale wolałam nie denerwować Zayn'a jeszcze bardziej.

Ustaliłam z Susan, że jutro jedziemy po sukienki. Oczywiście bierzemy ze sobą kolorową by zapomniała choć na chwile o problemach.

-Au – oparłam się na łokciu, który jest czerwony po dzisiejszym dniu. Horan okaleczył moje ręce i plecy. Muszę smarować maściami wszystko by nie piekło. Jak on może tak postępować? Rozumiem narkotyki, ale no kurde. Tak samo Malik, ja nie zapomniałam jak się zachowywał. Powrócę do tematu tego czy coś brał. Pamiętam, że on lubi sobie zapalić, ale ehhh nie chce by marnował swoje życie na to.
-Abiś, idź wyrzuć śmieci, bo ja robię kolację – krzyknęła z kuchni ruda wystawiając worek ze śmieciami. Westchnęłam wstając. Wzięłam telefon i ciepło się ubrałam. Zbiegłam po klatce schodowej na dół i wyszłam na ciemną ulicę. Dobrze, że latarnie świecą i jacyś ludzie spacerują. Wyrzuciłam to co miałam i wracałam do budynku. Jednak zaczepił mnie znowu on.
-Pogadajmy – zastawił mi przejście. 
-Odsuń się, bo zacznę krzyczeć – oznajmiłam nie dając się ty razem. Nie jestem zabawką.
-Chodzi o Dianę – miałam iść, ale zatrzymałam się po tych słowach. Skoro Malik nie chce mi nic powiedzieć to może skorzystam?
-Co takiego chcesz mi powiedzieć o tej dziewczynie, oprócz tego co wiem.
-Nie wiesz wszystkiego. Nie mogę powiedzieć też wszystkiego, ale chce byś wiedziała choć część tego – zabrzmiał poważnie. Przygryzłam dolną wargę czekając na jego dalszą przemowę.
-Ona rozbiła naszą przyjaźń, nie mogę zbyt wiele o tym mówić, bo mamy umowę – przerwał zastanawiając się nad słowami.- Szaleliśmy za nią wszyscy, miała sposób na manipulowanie nami jak marionetkami.
-Ale nie wiem po co mi to wiedzieć? To przeszłość, która mnie nie interesuje – ruszyłam do wejścia, bo zaczęło się robić zimniej.
-Wróciła – zatrzymałam się. -Ona wróciła i była u mnie. Byłem najarany, ale pamiętam co mówiła. Chce wrócić do naszego życia znowu i nic nie stanie jej na przeszkodzie. Wie o was, o tym co łączy każdego z nas z wami – oznajmił, a ja doznałam ataku serca. Jeśli ona wie to oznacza kłopoty.
-Jak to nas coś łączy z wami? Jakimi wami? - udałam głupią by dowiedzieć się więcej.

-Po prostu, dowiedziała się o twoim związku z Malikiem i tym, że byłaś ze mną. Wie, że Susan kręciła się koło Liam'a i coś wspominała o Louis'ie, ale nie wiedziała zbyt wiele. - ulżyło mi, choć nie do końca. Skoro dowiedziała się tak dużo to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dowiedziała się więcej o naszych związkach z nimi. Będzie pozamiatane jeśli wygada to chłopakom. Nastawi ich przeciwko nam, a sama wtedy wróci do ich życia. Przecież ona świetnie to rozgrywa. Dołączyła nas do swojej posranej gry, którą chce wygrać na swoich zasadach.
-Mówiła ci coś jeszcze?
-Była u Louis'a i dziś miała iść do Malik'a. Dlatego chciałem cię uprzedzić w szkole, ale potoczyło się inaczej. Sory za to – odparł zakłopotany przyglądając się mojej reakcji. A mnie zamurowało. Zayn i ona? Tak, teraz na pewno mam zawał. Była dla nich wszystkim i nagle wróciła?
-Wiesz czemu tak naprawdę wróciła? I czemu wyjechała? - nie odpowiedział. Czy to jest coś co musi ukrywać?
-Nie mogę powiedzieć. I tak już za dużo się nagadałem. Uważaj na nią, jest zdolna do wielu rzeczy – odwrócił się i szedł w przeciwną stronę.
-Czekaj, jak ona wygląda?
-Piękna, wysoka, jasna blondynka. Od razu można zobaczy anioła, a potem sukę – krzyknął idąc, a ja nie chciałam stać na środku ulicy w nocy. Pobiegłam do domu. Wykręciłam numer do swojego chłopaka, ale nie odbierał. Nagrałam się na sekretarkę i weszłam do domu. Kolacja była już gotowa, a dziewczyny wyciągnęły wino i czekały na mnie z komedią.
-Oglądamy film! - krzyknęły do mnie. Stałam nie wiedząc co zrobić. Nie popsuje teraz tego miłego wieczoru.. Jutro im powiem...

.......................................
Hej, hej, hej!
Dziś mam taki luźny wieczór, bo nie mam nic zadanie i nie mam żadnej na jutro nauki ^^
Czuje, że chwilowo żyję i ferie są tuż za rogiem : *
Rozdział pisałam jak dobrze pamiętam to w piątek 23 go skończyłam ; > Jestem z niego zadowolona, bo serio podoba mi się to, co tam się nam zaczyna toczyć :p
Nie zdradzę nic, bo sami już się możecie domyślać, chociaż to będzie całkiem zaskoczenie (tak sądzę), ponieważ jak pisze rozdział na bieżąco, to jednak cały czas coś zmieniamy ^^ Więc to jest wieczny znak zapytania co tam będzie ;D
To miłych ferii, lub miłego czekania na nie :P
Odezwiemy się na feriach na pewno parę razy : *
Buziaki IDA! <3




5 komentarzy

  1. Dopiero przeczytałam. Czemu ? Bo czytałam "Od przyjaźni do miłości". Na końcu trochę płakałam. Ale ja nie płaczę. No więc, jestem zakochana w historii na tamtym blogu.. A w to się mega wciągnełam ( to już chyba wiecie ). Niestety nie ogarnęłam o co chodzii. A to dlatego że po tamtej historii boli mnie głowa ( bla, bla, bla ..,). Jak się ogarnę, obiecuje że przeczytam jeszcze raz.

    Aha, i przez was zaczęłam pisać nową historię

    keepcalmandbeyourself.blogspot.com

    Ja mam ferie od poniedziałku ( 25 styczeń )

    Życzę weny i mile spędzonych ferii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam podałam adres swych bazgrołów ;)

      Usuń
  2. A tak wgl. Macie Blog Miesiąca Sierpień :*
    Pozdrawiem z ferii <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz bardzo fajne pomysły :)

    Zapraszam również na mojego bloga, gdzie w towarzystwie 1D można nauczyć się hiszpańskiego :)

    Pozdrawiam i zapraszam,
    http://hiszpanskizonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.