środa, 30 lipca 2014

Rozdział 13

*Oczami Amy*
-Pierdol się!-To było moje ostatnie powiedzenie, bo Mulat nacisnął spust..
Zamknęłam oczy, i czekałam na ból. Czy śmierć jest bez bolesna? Nic nie poczułam. Cała zalana potem otworzyłam niepewnie oczy. Spojrzałam na Mulata, który głupkowato się uśmiechał. Już myślałam, że na prawdę umrę.
-Haha-Zaśmiał się złośliwie.-Ale ty to masz szczęście. Co?
-Jesteś jakiś pojebany czy tylko udajesz?! Chciałeś mnie zabić, więc?-Ja już tak mam. Jestem krok przed śmiercią i jeszcze potrafię obrazić gościa, który ma więcej broni, którymi może mnie pokroić, ale co tam.
-Aż tak Ci się śpieszy do grobu? Ile ty masz lat, żeby umierać? A tak serio, mam pusty magazynek, co za pech.-Westchnął głośno i wyraźnie bym zrozumiała, że chciał mojej śmierci.-Bob!-Krzyknął, a do pomieszczenia wszedł jakiś grubas z krzywą mordą.-Gdzie do chuja jest Bob?!-Wydarł się na Niego szatyn.
-Bo kazał Pan zając się tą drugą brunetką w piwnicy. Więc On tam siedzi już dobrą godzinę i zabawia się.-Powiedział ten z krzywą mordą, ale dostał prosto z pięści w nos. Dobrze, że Mulat to zrobił, bo inaczej dostałby ode mnie. Jakim trzeba być potworem by zmuszać do czegoś moją Abi?! Niech ja tylko spotkam sukinsyna to już po nim.-Co kurwa?!-Spytał trzymając się za nos, z którego ciekła krew.
-Jakim trzeba być popierdolonym pół mózgiem by nie zrozumieć prostych słów "Pilnować, nie dotykać" Aż tak dużo!?.-Zayn wściekł się.
-Zamiast drzeć się na Tego debila mógłbyś tam pójść, a najlepiej puść mnie. Już ja przefasonuje mu buźkę!-Krzyknęłam, bo bałam się o Bennett.
-Spokojnie różowa!-Warknął na mnie.-Nie wkurwiaj mnie jeszcze ty!-Podszedł i odkleił z moich dłoni taśmę.-Ruszaj dupsko, ale nawet nie próbuj czegoś zrobić niż Ci na to pozwolę!-Czyli ten o to tu Pan, który nas przetrzymuje ma odrobinę serca w sobie, gdyż pozwolił mi iść ze sobą. Wstałam, ale po chwili zostałam złapana za ramię jak małe dziecko i prowadzona do przyjaciółki. Szliśmy w totalnym milczeniu, gdyż nasz porywacz był tak wkurwiony, że wolałam się nie odzywać. Szybko dotarliśmy pod drzwi od piwnicy. Szatyn szepnął coś kolesiowi, który stał obok wejścia, a ten wziął i złapał mnie za rękę, a następnie trzymał w jednym miejscu.
-Co kurwa?!-Spojrzałam poirytowana na Mulata.
-Masz tu siedzieć!-Rozkazał, na co ja prychnęłam, ale dostał mocny cios w ramię. Napotkałam tylko mordercze spojrzenie szatyna. Załadował magazynek w pistolecie i znikł w drzwiach wiodących do mojego i Abi "więzienia."
*Oczami Zayn'a*
Postanowiłem dowiedzieć się czegoś na temat Styles'a. Więc wziąłem Am, żeby o coś wypytać. Ale suka nic nie mówiła tylko mnie wkurwiała, na co dostawała w twarz. Trochę ją torturowałem, ale to jak na mnie było pobłażliwe. Normalnie bym ją zabił, ale nie chciałem tłumaczyć Bennett tego co zrobiłem z jej koleżanką, no i miałem pusty magazynek. Ten pech, a za razem szczęście. Kiedy już z Nią skończyłem zawołałem jednego z moich pracowników. Nie zjawił się, tylko za Niego wszedł Paul. Kolejny zjeb jakich mało. Jak powiedział co ten skurwiel robi z brunetką coś mnie w środku ścisnęło. Owszem to tylko zwykła laska, ale po pierwsze za krucha na takie rzeczy, a po drugie nikt oprócz mnie nie mógł się do Niej dobrać pod moim dachem. Nie wytrzymałem więc przypierdoliłem skurwielowi, który się natoczył. Różowo włosa zostawiłbym tam, ale w końcu mam jakąś iskierkę uczuć i chciałem by była przy wstrząśniętej dziewczynie, jeśli do czegoś doszło. Przed drzwiami zostawiłem kolorową z jednym z moich dobrze znanych ochroniarzy Erickiem, a sam załadowałem magazynek i wszedłem do środka. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to zapłakana, krzycząca dziewczyna, a obok Niej nie kto inny jak ten śmieć. Dobierał się do niej. Nie mogłem na to pozwolić. Podszedłem i wycelowałem prosto w jego ryj.
-Co do chuja?!-Krzyknął patrząc na mnie, ale jak zobaczył kto go uderzył wyprostował się i przyjął poważny wyraz twarzy.-Coś nie tak Panie Malik?
-Ty się jeszcze pytasz?! Miałeś jej nie dotykać! Ile można powtarzać?!
-Nie wiedziałem. Ale nic się nie stało.-Spojrzał na dziewczynę, a Ona wzdrygnęła się i dalej płakała.
-Nic?! Widzisz w jakim jest stanie?! Masz za to przejebane!-Warknąłem i chciałem znów go uderzyć, ale ten powstrzymał moją rękę i odepchnął. No to mnie wkurwił. Naskoczyłem na Niego, tak że się przewrócił. Wyjąłem broń zza paska od spodni i wycelowałem w jego głowę.-Nie pytam o ostatnie słowa, bo nie zasługujesz na to.-Strzeliłem kilka razy w jego osobę. Dziewczyna siedząca pod ścianą zakryła rękoma uszy.
Kiedy nasze spojrzenia się spotkały widziałem, że się boi. Podszedłem bliżej i kucnąłem koło niej. Przeszły ją ciarki.-Spokojnie-Cały czas patrzyła w moje wielkie czekoladowe oczy. Mogę przyznać, że One hipnotyzują. Uśmiechnąłem się, a Abigail speszona spuściła głowę w dół.
-Gdzie, Amy?-Wychlipała nie patrząc na mnie.
-Zaraz przyjdzie.-Powiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia.-Posprzątajcie zwłoki.-Rozkazałem chłopakom, którzy jak mniemam przybiegli sprawdzić co się dzieje. Muszę zapamiętać by drzwi do piwnicy wymienić na takie, które nie przepuszczają dźwięku.-A ty.-Wskazałem na zdezorientowaną Amy.-Idź do Niej.-Zażądałem, a Ona pobiegła w tym kierunku. Sam udałem się na górę na swoje piętro, gdzie mam spokój. Na szczęście Perrie nie przyszła. Postanowiłem najpierw zrobić porządek z papierami tego debila, którego musiałem zabić, a następnie poszedłem pod prysznic.
*Oczami Abi*
Kiedy Zayn przyszedł po Amy wystraszyłam się. Nie wiedziałam co teraz będzie ze mną i z Nią. Po jakiś 10 minutach siedzenia w ciszy do pomieszczenia wszedł jakiś obrzydliwy grubas. Myślałam, że się pomylił, albo będzie mnie pilnować, ale On miał inny zamiar.
-Bądź cicho to nie zabije cię.-Powiedział przybliżając się na niebezpieczną odległość.
-Nie możesz mnie zabić. Tylko ten co nas tu przyprowadził ma do tego prawo.-Co mnie wzięło na takie rozmowy? Serio, ten gość może mi zrobić wszystko, a ja jeszcze uświadamiam mu, że to nie On jest tu szefem. Zaśmiał się i uderzył mnie w policzek. Złapałam się za bolące miejsce i kilka łez wyszło na wierzch.
-Jeszcze coś?!-Krzyknął, a ja pokręciłam przecząco głową.-No ja myślę. A teraz cicho siedź to pójdzie szybko.-Powiedział i zaczął mnie zachłannie całować i obmacywać moje piersi. Wyrwałam się z jego uścisku i odepchnęłam od siebie. Ale nie mam tyle siły by go pokonać. To nie zrobiło na nim żadnego wrażenia tylko znów się zaśmiał i popchał na ścianę, tak że uderzyła tyłem głowy o Nią. Strasznie mnie zaczęła boleć, a ten ponownie dobierał się co moich sfer kobiecych. Po chwili zdarł ze mnie spodnie. Rozpłakałam się jak głupia, bo wiedziałam co zaraz będzie. Chciał mi to zrobić. Chciał  mnie zgwałcić.
-Jesteś skończonych chujem!-Krzyknęłam na Niego. Jeju ja przeklęłam? To się zdarza tylko w rzadkich okolicznościach, ale ta taką była.
-Zamknij mordę dziwko! Myślisz, że czemu Malik kazał mi się tobą zająć? To jasne, że chciał bym sprawdził czy jesteś dobra w łóżku. I zaraz to sprawdzę.-Zaśmiał się złowieszczo i szedł w moim kierunku. Cofałam się, aż uderzyłam plecami o ścianę. Wtedy mnie dopadł. Wstałam i mocno go kopnęłam w kroczę, ale uderzył mnie po tym i popchał na ziemię. A sam chciał ściągnąć ze mnie koszulkę, ale coś go powstrzymało. Nie coś, a raczej ktoś. Wysoki szatyn uderzył tego kutasa w nos. Ten jak tylko zobaczył z kim ma do czynienia spoważniał i zapytał o co mu chodzi. Zayn darł się na Niego, że miał mnie nie dotykać, ale ten goryl nic nie rozumiał. Odsunęłam się cała roztrzęsiona pod ścianę i tam siedziałam skulona. Potem już tylko widziałam jak szatyn bije tego skurwiela na ziemię po czym wyjął pistolet, a ja zasłoniłam sobie uszy. Strzelił trzy razy. To było straszne. Po skończonej "robocie" Zayn podszedł do mnie i kucnął. Wzdrygnęłam się, bo nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po kolesiu, który na moich oczach zabił innego gościa. Ale jedno było pewne mimo tego wszystkiego jego oczy były powalające. O czym ty myślisz idiotko? Przecież masz Niall'a. Skarciłam się w myślach i spuściłam wzrok widząc na twarzy chłopaka uśmiech. Spytałam gdzie moja przyjaciółka, a ten tylko powiedziała, że zaraz będzie. I tak się stało. Jak tylko opuścił pomieszczenie to wpadła moja przyjaciółka tak samo posiniaczona jak ja. Tylko Ona wiele razy więcej dostała. Było widać.
-Boże kochanie nic Ci nie jest?!-Uklękła przy mnie i mocno przytuliła. Tego potrzebowałam.
-Już dobrze.-Odpowiedziałam cały czas mocno ją przygarniając do siebie. Tak dobrze mieć ją przy sobie.-A ty? Jak się trzymasz i co się stało?
-Długa historia, ale mamy czas więc słuchaj.-Powiedziała po czym zaczęła mówić co Malik jej tam robił. Kurwa. Pomyśleć, że taki dobry, a tak bije dziewczyny. Co za prostak. Ale najgorsze było jak Amy miała umrzeć. Tego mu nie podaruje. Już dostanie ode mnie. Trudno, że potem mnie zabije, ale to będzie tego warte.-No, a jak sądzę ten skurwiel co tu leży to miał zamiar cię zgwałcić?-Spytała. A ja pokiwałam głową.
-Ale gdybyś widziała minę Malik'a jak jeden z jego chłopców powiedział co się z Tobą dzieje. To było masakryczne. Te iskry wściekłości w jego oczach. Nie da się opisać.-Powiedziała dziewczyna opierając się koło mnie o ścianę. Do naszego więzienia weszło dwóch typków, którzy wynieśli zwłoki. Następnie wzięli jakieś mopy i posprzątali krew. To było okropne.
-Ale nie wiesz jak zachowywał się tu, gdy zobaczył co ten jego pracownik robił. Po prostu uderzył go, wymienił z nim kilka zdań, a następnie po prostu zabił. Jestem mu wdzięczna za to, ale to był dla mnie szok.-Wyjaśniłam opierając głowę o ramię przyjaciółki. Ta podała mi spodnie, które ubrałam na Siebie. O wiele lepiej się teraz poczułam.
-Rozumiem, ale należało mu się za to, że cię uderzył.-Spojrzałam na nią z podniesioną brwią. Skąd mogła wiedzieć, że mnie lekko poobijał? Przecież to było dobre parę minut temu. Ślady chyba powinny zniknąć. Dziewczyna widząc moje zmieszanie odpowiedziała.-To widać Abi.-Otarłam rękawem swoje mokre od płaczu łzy i położyłam głowę na kolanach przyjaciółki. Ona głaskała mnie po włosach i mogłam w spokoju zasnąć..
-Wstawajcie księżniczki!-Zbudził mnie nieznany głos. Podniosłam leniwie powieki i zobaczyłam, że leżę w tej samej pozycji co zasnęłam, a Am śpi na siedząco. Szturchnęłam ją łokciem, na co od razu się obudziła i spojrzała na tego kolesia.-Pan Malik was wyczekuje u siebie.-Spojrzałyśmy po sobie i ruszyłyśmy za wysokim blondynem. Tutaj to chyba wszyscy są od nas wyżsi. Szliśmy korytarze prowadzącym do jak sądze siedziby ich szefa. Otworzył nam drzwi przepuszczając nas. Weszłam jako pierwsza, a w środku zobaczyłam ładnie udekorowane pomieszczenie. Było ciemne, ale meble były w jasnych barwach. Na środku stało wielkie biurko, a koło niego fotel na, którym siedział już dobrze mi znany chłopak. Ściągnął przeciwsłoneczne okulary i spojrzał na nas.
-Już samemu się nie chciało do nas przyjść?-Zapytałam po chwili ciszy. Zaskoczyłam nawet samą siebie, że odważyłam się odezwać. Ale raz się żyje.
-Patrick możesz nas zostawić.-Rozkazał, a ten koleś wyszedł zostawiając naszą trójkę samych.-Jestem zbyt zajęty, na to by chodzić słonko.-Puścił mi oczko, a ja przygryzłam z nerwów dolną wargę.
-Więc po co nas tu wezwałeś o tak wczesnej porze? Jeszcze spałyśmy.-Odezwała się zaspana jeszcze Amy. Chłopak się zaśmiał jak na Nią spojrzał. Nie wyglądałyśmy za dobrze, ale to nie nasza wina tylko jego
-Tu na sofie macie ciuchy, które wczoraj kupiłem. A tu macie łazienkę.-Wskazał ręką najpierw na ciuchy leżące na jasnej kanapie, a następnie na drzwi prowadzące jak mówił do łazienki.-Ogarnijcie się.-Rozkazał, a my nie pewnie wzięłyśmy ciuchy i poszłyśmy tam gdzie kazał. W środku zakluczyłyśmy się. Na szczęście były tu dwie kabiny prysznicowe. Więc mogłyśmy bez krępacji się umyć. Dobrze spłukałam z siebie cały brud i inne cholerstwa z ostatnich trzech dni spędzonych tu. Pewnie jeszcze z jakiś tydzień tu posiedzimy. Przecież to nic takiego. Westchnęłam głośno wcierając w swoje ciało żel o zapachu męskich perfum. Mógł przynajmniej dać nam jakieś damskie żele. Dobrze się spłukałam i wyszłam zawinięta w ręcznik. Przed ubraniem tego co On nam kupił wolałam zobaczyć co to w ogóle jest. Bielizna była koronkowa, ja miałam granatowe krótkie spodenki jeansowe i białą koszulkę z dużym dekoltem. Jak ja takiego czegoś nienawidzę. Ubrałam to na siebie i podeszłam do lustra. Leżały tam dwie szczoteczki zapakowane w sklepowe opakowania. Wyjęłam jedną i zaczęłam myć zęby. Po chwili dołączyła do mnie Amy. Miałyśmy nawet dwie szczotki do włosów. Uczesałam się i związałam moje włosy, które były w kompletnym nieładzie w wysokiego kucyka.
-Jeszcze brakuje kosmetyków.-Zaśmiała się różowa. Zawtórowałam jej i gotowe wyszłyśmy z łazienki. Strasznie mi zaczęło burczeć w brzuchu. Najwidoczniej przerwałyśmy naszemu porywaczowi rozmowę telefoniczną, bo jak nas zobaczył to powiedział, że teraz nie może gadać i się rozłączył. Spojrzał na Amy, która miała na sobie takie same ciuchy tylko spodenki były czarne, a koszulka błękitna. Potem zerknął na mnie.
-Dobrze wyglądacie słonka.-Zaśmiał się.-Teraz wrócicie do siebie, bo tam zjecie jakieś jedzenie. Później do was zajrzę.
-A kiedy stąd wyjdziemy?-Spytała Am.
-Jeszcze nie było u mnie Niall'a. To znaczy był, ale kazałem mu wpaść dziś. Twój chłopak Bennett na prawdę chce cię stąd wyciągnąć.-Uśmiechnął się widząc zdenerwowanie na mojej twarzy.-Patrick!-Krzyknął, a do pomieszczenia wszedł ten sam goryl co nas tu przyprowadził.-Zabierz panie tam gdzie były wcześniej.-Ostatni raz spojrzałam na Mulata, który w tym samym momencie zerknął na mnie, a następnie odebrał telefon.
   Wróciłyśmy do swojej "klatki", a tam miałyśmy przyszykowane jedzenie. Były to płatki, mleko, miseczki, dwa kubki, sok i łyżki. Czyli nie chce nam dać żadnej tabletki gwałtu czy coś, bo same mamy sobie przyrządzić śniadanie. Zrobiłyśmy to szybko i zabrałyśmy się za kosztowanie płatków. Najadłam się strasznie i jeszcze do tego popiłam sokiem. To już koszmar. Myślałam, że mój pęcherz eksploduje. Stawałam z nogi na nogę. Dziewczyna tylko się ze mnie śmiała.
-Nie wytrzymam.-Powiedziałam idąc w kierunku drzwi. Zapukałam kilka razy, a do pokoju wszedł ten Patrick.
-Czego?!-Warknął. Jak ja nie lubię takich kretynów.
-Chce mi się siku.-Powiedziałam, a On lekko się zaśmiał.-To nie śmieszne. Proszę zaprowadź mnie do ubikacji.-Poprosiłam, a On spytał też Am czy chce iść, ale jej się nic nie chciało tylko spać. Więc poszłam z nim sama. Prowadził mnie znów wzdłuż tego samego korytarza co wcześniej. Przed drzwiami do pomieszczenia Mulata, minęliśmy jakąś blondynę. Nie za wysoką, ubraną jak dziwka. Pewnie jakaś pani do towarzystwa. Blondyn zapukał w drzwi i weszliśmy do środka. Na tym samym fotelu co wcześniej siedział Malik, z zaciśniętymi pięściami. Był zły.
-Po co tu ją przyprowadziłeś?-Spytał trochę opanowanym głosem.
-Muszę iść do toalety.-Powiedziałam, a on wskazał poprzednie drzwi. Weszłam i zamknęłam je za sobą na klucz. Spokojnie mogłam załatwić swoją fizjologiczną potrzebę. Umyłam ręce i opuściłam łazienkę. Kierowałam się w stronę drzwi, ale zatrzymał mnie głos szatyna.
-Porozmawiajmy.-Zaproponował na co zdziwiona odwróciłam się w jego stronę.-Usiądź.-Wskazał białą sofę. Zrobiłam to co chciał i czekałam, aż zacznie gadać.-Dlaczego jesteś z blondynem?-Zapytał. Skąd On bierze tak głupie pytania. Przecież to chyba jasne, że jestem z kimś, bo mi na tej osobie zależy.
-Na prawdę pytasz?-Pokiwał głową.-Bo mi na Nim zależy.-Odpowiedziałam pewna siebie.
-Ale jakim sposobem jesteś z kimś takim? Nie wiesz pewnie o nic wszystkiego.-To co powiedział zbiło mnie z tropu. O co może chodzić?
-Daj mi spokój. Może ja teraz popytam się Ciebie o jakieś sprawy? Ponieważ ty o mnie jak mniemam wiesz wszystko.-Prychnęłam pod nosem na co On spojrzał na mnie takim wzrokiem jakby chciał mnie zabić.
-Chciałem się trochę uspokoić po rozmowie z pewną dziewczyną, ale jakoś mi w tym nie pomagasz. Może kiedyś.-Powiedział, a ja wstałam i wyszłam trzaskając za sobą drzwiami. Abi igrasz z ogniem. Mówił mi głos w głowie. Trudno. Jak tylko znalazłam się na korytarzu to u mojego boku pojawił się Patrick.-A ty co? Nasz prywatny ochroniarz?!-Musiałam się na kimś wyładować, bo nie lubiłam jak ktoś wypytywał mnie o coś, a potem mówił, że nie wiem czegoś na temat np. Swojego chłopaka. To nie ma sensu.
-Po prostu jestem "ochroniarzem"-Zrobił cudzysłów w powietrzu.- Od dziś rana i kazano mi się wami zajmować.-Odpowiedział dając nacisk na Wami. Czyli On jest za tego kolesia co wczoraj został zabity. Wszystko jasne. Pokręciłam głową na znak, że rozumiem. Dalszą chwilę szliśmy w ciszy.-Jakbyście znów chciały do toalety to dajcie znać.-Posłałam mu niepewny uśmiech i zniknęłam za drzwiami.
-Jak można tak długo sikać.-Skarciła mnie przyjaciółka siedząca i wpatrująca się na ścienę.
-Co się czepiasz? Byłabym wcześniej, ale temu debilowi zachciało się ze mną gadać i mnie wkurzył.-Wyjaśniłam siadając na krzesło na, którym przez pierwszy dzień byłam związana.
-Niby czemu?
-Bo najpierw spytał czemu jestem z Horan'em, a potem, że jakim sposobem zdobył mnie. Ja to tak zrozumiałam i dopowiedział, że nie wiem o Niall'u wszystkiego.-Ze zdenerwowania mocno tupnęłam nogą o podłogę. Am się zaśmiała.
-Wiesz, skoro nasz Horanek ma na pieńku z kimś takim jak ten palant to nie może być taki święty. Musiał coś przeskrobać.-Powiedziała, a ja zamyśliłam się co takiego musiało się stać, że porządny chłopak musi gadać z jakimś popieprzonym psycholem. To było w ogóle chore. Po co my tu jesteśmy skoro cały ten Malik mógł sam spotkać się z moim chłopakiem i z nim pogadać, a nie odstawiać jakąś popierdoloną szopkę. Myślałam tak, aż zachciało mi się spać. Podeszłam do ściany i ułożyłam się tak ja tylko mogłam, a następnie postanowiłam sobie uciąć małą drzemkę...
*Oczami Niall'a*
Już nie mogłem wytrzymać. Nie mogłem przestać myśleć o Abi. Cały czas siedziała w mojej głowie, a ja nic nie mogłem zrobić by do mnie wróciła. Wczoraj byłem u tego palanta, ale powiedział, że nie ma na to czasu. Więc zacząłem go wypytywać czy coś im zrobił, jak się trzymają. Powiedział, że jak są niegrzeczne to dzieje się coś złego i, że dziś prawie jedną zabił. Jak to usłyszałem to pomyślałem o tym jak One cierpią. Chciałem mu coś zrobić, ale potem mogłem tylko umrzeć i nigdy już nie zobaczyć dziewczyny, którą kocham ponad życie. Już miałem myśli by iść na policję, ale to i tak byłoby na nic, bo Malik ma wszędzie wtyki. Zresztą te wszystkie kutasy mają wtyki. Wkurwiony wróciłem do domu. Musiałem powiedzieć Susan co się stało. Tak więc wybrałem do Niej numer, ale nie odbierała. Nie mogłem tak siedzieć, więc postanowiłem przejść się do mieszkanie dziewczyn. Nie było jakoś specjalnie daleko. Więc spokojnie tam dotarłem pieszo. Drzwi były na szczęście jeszcze otwarte, bo jakiś sąsiad najwidoczniej dopiero co wychodził lub wchodził. Wszedłem i pojechałem na górę windą. Zapukałem do dziewczyny, ale nie otwierała. Trochę się przestraszyłem, ale dalej próbowałem. Może śpi, a sypialnie wiem, że wszystkie trzy mają na górze. Bo mają mieszkanie dwupiętrowe ze schodami. Długo waliłem do drzwi, aż w końcu otworzyła zaspana ruda.
-Co się tak dobijasz?-Spytała wpuszczając mnie do środka.
-Myślałem, że chcesz wiedzieć czy byłem u dziewczyn.-Usiedliśmy w salonie na kanapie.
-No gadaj!-Krzyknęła na mnie. Spojrzałem na stolik, a tam znajdowały się dwie lampki po winie.
-Nieźle zabalowałaś wczoraj.-Zaśmiałem się.
-To nie ważne yyy... Znajomy wpadł pocieszyć mnie.-Jąkała się w wyjaśnieniach. Rozśmieszyło mnie to jeszcze bardziej.
-Pocieszyć? Haha. Nie tłumacz się. Tylko, nie będziesz mieć dzidziusia, co?-Myślałem, że zabije mnie tam jakimś kapciem czy coś. Spojrzała na mnie śmiertelnie zła.
-Jesteś idiotom. A nie będzie żadnego dziecko, bo chyba do niczego nie doszło.-Chyba. No to jasne. Nasza ruda nieźle wczoraj popiła. A ja myślałem, że to Amy tak pije. Ale Abi wspominała, że jak chodzą na imprezy to przeważnie żadna nie jest trzeźwa.
-Dobra, mała nie pesz się. Poszedłem do Niego, ale odprawił mnie, bo nie miał czasu na pogawędkę.-Powiedziałem, a dziewczyna szeroko otwarła buzię.
-Jak to?! Przecież kazał Ci być dziś! Jaki to chuj!-Darła się, a ja tylko słuchałem jak go wyzywa. Można powiedzieć, że to miód na moje uszy. Takie wyzwiska na kochanego Malika. Och..
-Jutro już się mnie nie pozbędzie. Zobaczysz jutro dziewczyny będą już na wolności, albo zabiję wszystkich po kolei.-Zapewniłem Susan. Chwilę pogadaliśmy, ale Ona musiała posprzątać po "imprezie" i sama się ogarnąć, bo głowa ją pobolewała. Pożegnaliśmy się i wyszedłem. Jak wychodziłem widziałem tego pedała Liam'a, ale nie wchodził ani nic tylko siedział w samochodzie chwilę, a następnie odjechał. Ciekawe po jakiego chuja On tu. Zresztą teraz to On się nie liczy. Szedłem pomału ulicą tą co zawsze. Po jakiś 5 minutach byłem w domu. Zjadłem coś na szybko i postanowiłem iść spać by jak najszybciej wstać i pójść do tego sukinsyna.
   Zerwałem się na równe nogi, bo usłyszałem dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, a tam zdjęcie Abi.
-Halo?-Odebrałem z niedowiedzeniem.
-Masz być za godzinę.-Powiedział Zayn.
-Daj mi ją do telefonu.
-Nie rozkazuj mi tu, bo mogę wszystko twojej księżniczce opowiedzieć na przykład dlaczego mnie wkurwiłeś. A tego chyba nie chcesz.-Zaśmiał się do telefonu.
-Będę, ale wypuść je.-Powiedziałem, ale On się rozłączył.-Sukinsyn!-Wydarłem się, a następnie zacząłem szykować. Wziąłem szybki prysznic, umyłem zęby, zjadłem jakąś bułkę, ubrałem czarne rurki, niebieską koszulkę i białe buty. Gotowy wziąłem jeszcze telefon i wybiegłem z domu. Na dole klatki schodowej zaczęła mnie pobolewać noga, którą postrzelił mi Tomlinson. Ale dobrze, że już nie jest tak źle z Nią jak na początku. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w kierunku rezydencji tego debila. Nie było na szczęście żadnych korków więc znalazłem się po 15 minutach pod jego bramą wjazdową. Wysiadłem i czekałem na kogoś. Po chwili z domu wyszedł jakiś wielki goryl i zaprowadził mnie do środka. Tam zostałem przeszukany czy niczego nie mam. Pewni, że jestem "czysty" poprowadzili do gabinetu Malika. Siedział z założonymi rękoma na biurku.
-Na reszcie.-Powiedział uśmiechając się.
-Więc dlaczego nie chcesz dać mi spokoju? Tylko bierzesz się za kogoś, kto w ogóle nie jest w to zamieszany?-Zapytałem. Chciałem już mieć za sobą tę kłótnie o prochy i może nawet by mnie pobił, ale trudno. Najważniejsze jest to by Abi i Am były już wolne.
-Mi się nigdzie nie śpieszy. Wiesz nawet je polubiłem. Zawsze jak mam zły humor to jedna z nich poprawia mi samopoczucie. Musisz kiedyś kazać Bennett zrobić Ci loda. Mówię Ci. Dobra jest w te klocki.-Nie mogłem wytrzymać jak mówił mi te rzeczy. Abigail jest tylko moja i tylko ja mogę ją dotykać. Nikt inny. Miałem ochotę go uderzyć, ale to pogorszyłoby tylko sytuację.
-Zacznij mnie przezywać, pobij za to co zrobiłem wtedy z narkotykami. Zrób cokolwiek, ale nie mów mi takich rzeczy!-Krzyknąłem zrezygnowany. To najwidoczniej go rozbawiło.
-Jak sobie życzysz.-Wstał i uderzył mnie.
-Nie będę sobie brudził tobą rąk. Powiedzmy, że pierwsza część planu została spełniona. Druga zacznie się jak dziewczyny wyjdą.-Powiedział, a ja nie wiedziałem o jaki plan chodzi. Czy On mógł dać sobie już ze mną spokój? Rozumiem tę aferę, ale niech zostawi moją dziewczynę w spokoju.
-Jaki kurwa plan?!-Spytałem plując krwią na panele.
-Dowiesz się w swoim czasie.-Zaśmiał się i zawołał jakiegoś chłopaka.-Tak jak uzgodniliśmy przyprowadź dziewczynę.
-Jak to dziewczynę?!-Wydarłem się na Niego.
-Normalnie.-Przewrócił teatralnie oczami.
-Przecież masz dwie dziewczyny! Oddaj mi je teraz.-Zażądałem.
-Nie, bo je polubiłem.-Zaczął się drażnić ze mną. Wiedział, że w ten sposób może wyprowadzić mnie z równowagi.
-Wypuść je wreszcie.-Westchnął głośno i kierował się do wyjścia, a ja za nim. Lecz w drzwiach spotkaliśmy kogoś...
..............................................................
Hej kochani ;3 I mamy nowy rozdział. Za to, że jest 5 komentarzy tyle ile prosiłyśmy to dodaję dziś nowy rozdział, bo skończyłam go wczoraj, ale nie miałam internetu, a później źle się czułam ;/ Więc dziś wprowadziłam ostatnie poprawki, gify i notkę ;>
Tak więc kochamy was za wszystkie miłe słówka w komentarzach i czekamy na coraz więcej ; 3  Myślę, że rozdział się spodoba, bo włożyłam w Niego dużo serduszka xD Pisałam jakieś dwa dni i sprawiło mi to wielką radość, że skończyłam wcześniej i wcześniej przeczytacie sobie losy bohaterów. Jak zwykle się rozpisałam masakra ;P Ale jeszcze dziękujemy za 5 komentarzy (czekamy na więcej xd i dziękujemy za 4350 wyświetleń! Już jest postęp bardzo, bardzo duży ;>
Pozdrawiamy IDA ; ** 
5 KOMENTARZY=NASTĘPNY ROZDZIAŁ
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

8 komentarzy

  1. Przepraszam za spam
    Jeśli tego nie lubisz, po prostu usuń komentarz :)

    FanFiction

    http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/

    Nie wyjaśnione morderstwa i porwania. Wszystko za sprawą świata paranormalnego. Rada wysyła piątkę Łowców, aby złapali i zabili osobę odpowiedzialną za całe zamieszanie. W czasie ich pobytu dzieją sie rzeczy nie wyjaśnione jednak sie nie poddają. Po kilku dniach znajdują Upadłą. Aby nie popełnić błędu zaczynają ją obserwować.
    Po zebraniu dowodów prowadzą ją do rady. Jednak to nie jej szukali. Między nią, a jednym z Łowców coś rozkwita.Ma ona jednak więcej sekretów niż mogłoby sie zdawać.
    Morderstwa, porwania ,tajemnice przeszłości, kłamstwa, wojna i miłość.

    "Przeczytaj uważnie do końca, nie zatrzymuj się na krok dopóki nie zobaczysz, że rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział *.* czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój blog został nominowany do Libster Awards więcej informacji tutaj -----> iwanttobewithyou1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulację! Zostałaś nominowana do nagrody Libster Awards! Szczegóły znajdziesz tutaj ---->http://horanpaulina69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj do północy powinien się pojawić :) / A

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.